Biblioteka Publiczna

w Dzielnicy BEMOWO m.st. Warszawy


KOMENTARZE DOPISANE PRZEZ: biegajacybibl.



biegajacybibl.

Posty:155

Dotyczy: Pokusa diabła
Wysłany: 2023-12-13 21:36:26


Siódmy tom "Diabełka" za mną. Cykl o Kubie Sobańskim na pewno jest dla mnie wyjątkową przygodą z thrillerami psychologicznymi, trzymającymi w napięciu od pierwszych stron, aż do ostatniego słowa. Nie inaczej było z Pokusą diabła. Autorem powieści jest Adrian Bednarek, którego zapewne fani tego gatunku literackiego, dobrze poznali już jakiś czas temu. Częstochowianin od zawsze pasjonuje się zagadnieniami kryminalnymi. W swoich powieściach kreuje mroczne postaci, które są odzwierciedleniem zła lub pewne następstwa w ich życiu powodują zejście na złą stronę. Jego bohaterzy to seryjni mordercy, bezwzględni w swoich poczynaniach, sadystyczni, bez kręgosłupa moralnego. Czy jednak Kubie Sobańskiemu, na przestrzeni siedmiu tomów, nie kibicujemy w jego poczynaniach?...

W swoim życiu prywatnym autor spod Jasnej Góry pasjonuje się sportem, w szczególności piłką nożną i żużlem. Jest fanem... Czerwonych Diabłów, czyli Manchesterowi United, można go spotkać na meczach Rakowa Częstochowa. Pasjonuje się również żużlem. Mogę też dodać prywatnie, że autor gościł w bibliotece, w której pracuję, i że mogłem to spotkanie poprowadzić. To był dla mnie zaszczyt. Biega amatorsko!

Okładka charakterystyczna dla tego cyklu. Żółty grzbiet z czarnymi napisami, a na okładce mamy człowieka w masce, którego na pewno nie chcielibyśmy się spotkać oko w oko w ciemnym zaułku mrocznego Krakowa.

Co takiego ciekawego wydarzyło się w kolejnej części?

Przenieśmy się zatem do byłej stolicy Polski, do Małopolski i przepięknego Krakowa. Krakowa, które to miasto prócz niesamowitej historii i zabytków, kryje wiele ciemnych stron i... osób. Wśród nich jest Kuba Sobański, który, wydawać się może, ustatkował się, wiodąc życie z partnerką Doną. Kobieta stała się już panią adwokat i trafia jej się sprawa, która może wynieść ją na piedestał. W mieście Kraka dochodzi do bestialskich zbrodni popełnionych na młodych kobietach, brunetkach. Sprawcą jej Mim, zamaskowana osoba, którą uwieczniły kamery monitoringu. Dochodzenie prowadzi Dorian, "dobry" znajomy Sobańskiego. Dostrzega on pewne podobieństwa do zbrodni popełnianych przez Rzeźnika Niewiniątek. Oczywiście to bardzo interesuje człowieka, który jest Rzeźnikiem Niewiniątek. Kuba próbuje zbliżyć się do sprawy, ba! Jest przy niej, ponieważ Dona będzie zaangażowana w sprawę, gdy Mim wpadnie w ręce policji.

Czy Kuba Sobański znów zabierze nas do raju? Jakie piętno odciska na nim Bestyjeczka i jego siostra Klara, które w jego mrocznej świadomości sieją zamęt i mogą doprowadzić do tego, co nieuniknione? I wreszcie Dona. No właśnie, co odkryje Dona i jaki będzie miało to wpływ na głównego bohatera?

Jeśli jeszcze nie byliście w raju razem z Kubą, to koniecznie zacznijcie czytać cykl od Pamiętnika diabła. Fanom twórczości Adriana Bednarka nie muszę polecać, zachęcam za to niezdecydowanych!

biegajacybibl.

Posty:155

Dotyczy: Wodnik
Wysłany: 2023-12-13 21:35:26


To moje pierwsze spotkanie z dorobkiem literackim pana Jędrzeja Pasierskiego, prawnika, absolwenta Uniwersytetu Warszawskiego, laureata Nagrody Wielkiego Kalibru, a także wyróżnienia w konkursie Czarny Kapelusz 2019. Zacząłem od Wodnika, thrillera psychologicznego, najnowszej książki autora i jestem pod wrażeniem tej powieści. Fani autora na pewno będą polecać cykl powieści kryminalnych o Ninie Warwiłow.

Kilka słów, co do okładki książki. Co do niej mam mieszane uczucia. Oczywiście dłoń kobiety, która znajduje się w wodzie wśród zieleni rosnącej w niej, może budzić skojarzenia, ale do mnie nie przemówiła. I tutaj sprawdza się powiedzenie, żeby nie oceniać książki po okładce. Zgadzam się z tym w stu procentach, gdy przeczytałem niniejszą powieść. Zawartość jest o niebo lepsza!

Bohaterem powieści jest Szczepan Turski, który zajmuje się psychologią dziecięcą, pomaga zagubionym rodzicom w dostrzeżeniu tego, czego oni nie widzą w zachowaniu swoich potomków. Zajmuje się przypadkami dzieci, które mają problemy emocjonalne, są zagubione, bądź agresywne, a ich najbliżsi nie potrafią sobie z tym poradzić. Takim przypadkiem okazuje się siedmioletni Michał Gajus. Psychologa zatrudniają jego rodzice, Beata i Jacek. Turski musi wybrać się w kilkugodzinną podróż na Roztocze do miejscowości Zwierzyniec, położonej na skraju Roztoczańskiego Parku Narodowego niedaleko sławnego Szczebrzeszyna.

Szczepan wkracza w życie rodziny Gajusów tylko na tydzień. Tak układa sobie pracę, by poznać rodzinę mieszkającą w domu, jak i samo dziecko. Od matki dowiaduje się, że Michał ma częste napady agresji. Od razu dostrzega, że dom, że jego wnętrze kryje jakąś mroczną tajemnicę, która może mieć wpływ na zachowania małego chłopca. Turski dowiaduje się też, że rodzina przeżyła ogromną tragedię, jaką była śmierć starszego syna, Marcela, który utopił się na roztoczańskich bagnach.

Mamy też drugi, bardzo ważny dla powieści wątek, który toczy się równolegle. Ula Radziwiłłowicz mieszka z niepełnosprawnym Danielem i córką Kamą. Kobieta jest pisarką i zbiera materiały do książki, która ma być inna niż te, które napisała do tej pory. Ma być to lektura oparta na faktach i ma dotyczyć zaginięcia nastolatki, Heleny Radło. Młoda dziewczyna zaginęła w okolicy dwanaście lat wcześniej. Mimo że nie znaleziono jej ciała, mieszkańcy przypuszczają, że utonęła na pobliskich bagnach.

Z pozoru oba wątki nie mają wspólnego punktu zaczepienia. Jednak z każdym rozdziałem, z każdą stroną, splatają się i coraz więcej tajemnic wychodzi na światło dzienne. Turski z psychologa staje się osobą, która pragnie rozwiązać zagadkę śmierci dziecka, ponieważ sądzi, że w tym tkwi istota zachowania Michała. Jego ścieżki przecinają się nie tylko z mieszkańcami domu i jego gośćmi, ale też z Olą, która pragnie rozwiązać wspomnianą tajemnicę dziewczyny.

Uważam, że to znakomity thriller psychologiczny, choć bardziej nazwałbym książkę powieścią psychologiczną z wątkami kryminalnymi. Oczywiście mamy tu pewne napięcie, ale nic nam nie wyskoczy nagle w ciemności, niczego się nie wystraszymy, chodząc trzeszczącymi schodami do piwnicy, czy na strych. To napięcie ma charakter zdecydowanie psychologiczny. Autor nakreślił swoich bohaterów w sposób wyrazisty, co jest mocną stroną lektury Zakończenie oczywiście nie zdradzę, ale tutaj mogę jedynie powiedzieć, że spodziewałem się innego, bardziej zagmatwanego.

Fani Jędrzeja Pasierskiego będą zachwyceni, a i ja jestem ukontentowany. Zapewne w niedługim czasie zajrzę i przeczytam inne powieści autora, żeby ugruntować sobie zdanie o jego literaturze.

biegajacybibl.

Posty:155

Dotyczy: Osada
Wysłany: 2023-12-13 21:34:29


Kolejny autor, z którego literaturą na pewno zaprzyjaźnię się na dłużej, a to wszystko po przeczytaniu jego najnowszej książki Osada. Pan Michał Śmielak kupił mnie ciekawym pomysłem na kryminał i fakt, że jego akcja rozgrywa się w bardzo pięknym i chętnie odwiedzanym miejscu, jakim są Sudety, a dokładnie okolice Karkonoszy.

Najpierw tradycyjnie kilka słow o autorze i okładce. Pan Michał mieszka w Sandomierzu, ale wyczytałem, że pochodzi właśnie z Dolnego Śląska i uwielbia góry. Jest autorem kilku bestselerowych książek, które cieszą się sporym zainteresowaniem wśród czytelników. Prywatnie jest fanem historycznych rekonstrukcji, ciężkich muzycznych brzmień oraz... fan dobrego jedzenia.

Na okładce widzimy pewną wioskę, tytułową Osadę. Już sam wygląd domów, nikłe światełka, zima, która otacza niewielką wioskę, budzą niepokojące skojarzenia. Okładka idealnie oddaje miejsce opisane w lekturze! Tam, nie ma wyjścia, musiało się stać coś strasznego.

Gdy mówimy o Karkonoszach, to każdy od razu kojarzy Śnieżkę, Śnieżne Kotły, Karpacz bądź Szklarską Porębę. Osady nie znajdziecie na mapach tych okolic, jak i innej miejscowości Wnyki, która to jest opisana na kartach tego kryminału. Padają inne nazwy: Jelenia Góra, Szklarska Poręba czy niewielki Wrzeszczyn i Barlinek. Osada mogła się znajdować gdzieś pomiędzy tymi ostatnimi. Wiemy już, gdzie autor umiejscowił akcję, teraz to, co najważniejsze. Jakich wrażeń i w jaki sposób dostarczy nam Michał Śmielak. Czy jeszcze ktoś pamięta zimę stulecia, która sparaliżowała cały kraj? Zmroziła od Bałtyku po Tatry, no i Sudety oczywiście, Karkonoszy wcale nie pomijając? Autor zabiera nas do Osady, gdy zbliża się okres Bożego Narodzenia 1978 roku. Tutaj ważny jest cytat z okładki, o którym celowo nie wspomniałem wcześniej:

Niektórzy twierdzili, że nawet piekło zamarzło. Tymczasem ono właśnie się obudziło...
W niewielkiej wiosce położonej na tzw. końcu świata trwają przygotowania do zbliżających się świąt. Atak zimy odcina Osadę od innych wiosek, a atakuje ją idealnie w wigilię, gdy ludzie autokarem wybierają się do pobliskich Wnyków na Pasterkę. W tym czasie do wioski przybywa podporucznik Jan Ryś, który odwiedza swoją rodzinę. Warunki atmosferyczne szybko schodzą bardzo szybko na drugi plan. We wsi dochodzi bowiem do makabrycznej zbrodni na młodej kobiecie. Starsi mieszkańcy wspominają coś o Marze, demonie, który uwielbia atakować ofiary w mrozie i śniegu, młodsi nie wierzą w zabobony, a najmłodsi chowają się głęboko pod pierzyny, nie tylko z powodu trzaskających mrozów, ale zdecydowanie ze strachu. Jan jest jeszcze niedoświadczonym milicjantem, ale jako jedyny może zapanować nad sytuacją. Niestety kolejne ofiary budzą pogłębiający się strach, każdy może być winny, tego co dzieje się w wiosce.

Akcja powieści toczy się dwutorowo. Jan, emeryt, czterdzieści lat później zostaje wezwany przez policjantów z Archiwum X. Nie spodziewał się, że jeszcze po tylu latach, ktoś będzie mu zawracał czymś głowę. Szczególnie że nie było to zwykłe wezwanie na komendę. Starszy człowiek miał od razu pewność, że jest wzywany po to, że coś szczególnego odkryli policjanci w sprawie Osady. I tego obawiał się najbardziej.

Mam nadzieję, że zainteresowałem Was recenzją i wybierzecie się sami w mroźne tereny, położone kilka kilometrów od grzbietu Karkonoszy.

biegajacybibl.

Posty:155

Dotyczy: Kuba
Wysłany: 2023-12-13 21:32:59


Kuba. Pierwsze skojarzenie to pewne słowa piosenki Janusza Gniatkowskiego: Kuba wyspa, jak wulkan gorąca... Kolejne to komunizm, Fidel Castro, cygara i jeszcze jeden muzyczny akcent, czyli znana na całym świecie Guantanamera. Jacek Ostrowski tak zatytułował dziesiątą część przygód mecenas Zuzy Lewandowskiej. I od razu zaznaczę, że jest to pierwsza powieść pana Jacka, którą przeczytałem. Poznając losy bohaterów niniejszej części, doszedłem do wniosku, że ten cykl powinno się czytać w kolejności wydawania tomów. Niektóre konteksty, postaci i ich relacje warto poznać od początku, od pierwszego tomu pt. Paragraf 148.

Jacek Ostrowski to autor kilkunastu książek, cieszących się sporą popularnością wśród czytelników. Dziesięciotomowa, jak do tej pory, powieść o mecenasce Zuzie Lewandowskiej, to niejedyne powieści autora. Nominowany do wielu nagród, a także uhonorowany nagrodą Czarnego Kapelusza w plebiscycie czytelników w piątej edycji Poznańskiego Festiwalu Kryminału Granda 2019. Poza literaturą autor pasjonuje się kinem i muzyką, podróżuje samochodem i kocha szybką jazdę. Kolekcjonuje gadżety piłkarskie ciekawe jakiego klubu? oraz samochody. Jest również hodowcą psów pasterskich Bouvier des Flandres.

Okładka od razu odda nam klimat powieści. Mamy palemkę, stary samochód drink w ręku zapewne Zuzanny, a w tle zapewne zabudowania kubańskiej stolicy, bo tam główna bohaterka znalazła się, po otrzymaniu długo upragnionego paszportu.

Przypomnijmy, że akcja powieści rozgrywa się w czasie PRL-u, gdzie o ten paszport było trudno. Ba! Takiego paszportu raczej się nie otrzymywało. Zuza Lewandowska, po wielu latach starania się nagle go otrzymuje. To dla niej ważne, bo na Kubie czekał na nią brat Eduardo wraz z rodziną. Na Kubie miało się odbyć wielkie wesele, na które Zuza została zaproszona. Z bohaterką leci do Hawany jej papuga ara zwana Zgagą. Oczywiście w ślad za nią ruszają jej "wierni" towarzysze, kapitan Mariański i kapral Opara, którzy mają pilnować obywatelki i skrzętnie pisać raporty o płockiej mecenasce.

Żeby było jeszcze ciekawiej cykl ten to nie lada gratka dla fanów komedii kryminalnych. Są trupy, ale humor wybija się tutaj na pierwszy plan. Ogólnie nie jestem fanem takiej literatury, ale muszę przyznać, że w komunikacji miejskiej nie raz chowałem głowę w książce, by nie wybuchnąć głośnym śmiechem. Parodia tamtych nieodległych dla mnie czasów i czarny humor z nią związany bawił mnie od początku lektury do samego końca. Postaci są tutaj nadzwyczaj wyraziste i co ciekawe na okładce zaznaczono, że prawa do ekranizacji sprzedane. Nawet mam pewne typy, co do aktorów!

Zapewne będę ciekawy dalszych losów Zuzanny Lewandowskiej, bo zakończenie powieści nie odpowie nam, co wydarzyło się dokładnie w podróży powrotnej z Kuby do Warszawy. Czy wrócę do poprzednich tomów? Ciężko powiedzieć, ale kolejną książkę przeczytam z przyjemnością.

biegajacybibl.

Posty:155

Dotyczy: Czas pogardy
Wysłany: 2023-04-26 22:32:01


Czas drugiej wolny światowej to jeden z najokrutniejszych i najbardziej tragicznych lat w dziejach ludzkości. Tak namacalnych, ponieważ każdy z nas, szczególnie z mojego pokolenia, miał dziadków, kogoś z rodziny, którzy musieli zmagać się z traumą, jaką stworzył na ziemi Adolf Hitler i jego wschodni sojusznik Józef Stalin. Piekło, które pochłonęło wiele milionów istnień ludzkich, w tym dzieci.

Autorem powieści Czas pogardy jest Yarek Aranowicz, który ukończył studia w Warszawie w Szkole Głównej Handlowej, a następnie na New York University. Jest ekonomistą, który specjalizuje się w finansach międzynarodowych. Dzięki temu pracuje dla wielu znanych firm na całym świecie. Od trzech dekad mieszka w Stanach Zjednoczonych. Podróżuje po świecie, pasjonuje się historią i polityką. Swój debiut literacki zanotował dosyć dawno, bo jeszcze przed osiemnastymi urodzinami. Była to powieść futurystyczna pt. Podróż w nieznane, drukowana w kieleckiej gazecie studenckiej. Czas Pogardy jest jego dorosłym debiutem, a kanwą wydarzeń wojenny pamiętnik Tomasza Aranowicza, ojca Yarka, głównego bohatera niniejszej powieści.

Na okładce możemy zobaczyć małego chłopca na tle wileńskiej, płonącej ulicy. Czy jest to postać Tomasza, niestety nie wiem. Na profilu autora jest kilka zdjęć głównego bohatera, ale z lat późniejszych i jedno z XXI wieku! W tytuł została wkomponowana swastyka i czerwona gwiazda. To wszystko daje nam pewną wizję tego, co przeżywali tam zwykli ludzie, szczególnie Polacy i Żydzi. Wojna nie oszczędziła Wilna i ludności polskiej i żydowskiej, zamieszkujących to piękne i jakże ważne miasto w dziejach Polski. Małego Tomka poznajemy w chwili, gdy ostra zima 1940 r. na dobre zawładnęła miastem. Jest grudzień, a bezdomny Tomaszek śni o matce i ojcu, o cieple i świętach Bożego Narodzenia. Gdzieś w ruinach przykryty derką, dzięki nocnej wizji w śnie, przeżywa okres wigilii, przypomina sobie zwyczaje i zapachy związane z tymi wyjątkowymi dniami.

Jak może poradzić sobie bezdomny sześciolatek w tak dramatycznym czasie? Jak walczy o przetrwanie, o kęs suchego, czerstwego chleba, o cokolwiek, by przeżyć kolejny dzień, kolejną dobę? Obawia się praktycznie każdego. Litwinów, Rosjan, a od 22 czerwca 1941 r. niemieckich żołnierzy, którzy wkraczają do miasta. Wtedy zaczyna się jeszcze gorsze piekło. Chłopiec jest świadkiem mordowania w lasach ponarskich przeszło 100 tysięcy ludzi różnych narodowości w tym Żydów. To właśnie tam znajdował się w latach 1941-1944 jeden z największych miejsc zagłady na ziemiach litewskich. Mordów tych dokonywali hitlerowcy, wraz ze specjalnym odziałem litewskim...

To bardzo wzruszająca powieść napisana z perspektywy dziecka, które przetrwało to, co najgorsze mogło mu się przytrafić. Poznamy, jak radził sobie w najcięższych chwilach, jak zdobywał pożywienie, z kim się zadawał, gdzie mieszkał, ile razy uszedł z życiem, byśmy mogli, dzięki panu Yarkowi, dowiedzieć się o historii chłopca, który przezwyciężył zło w najgorszej postaci. Jego dziecięca odwaga, szczerość, ogromna wola przeżycia jest niesamowita. Tę powieść musicie koniecznie przeczytać. To piękna powieść, mimo tragicznych losów małego człowieka.

Byłem w Wilnie i w Ponarach i nie zapomnę nigdy tego lasu, gdzie zamordowano wiele istnień ludzkich. Cisza, jaka tam panowała, była bolesnym przeżyciem dla mnie. Było czuć w powietrzu, że w tym miejscu wydarzyło się wiele zła. Nie jestem w stanie pojąć, tego, co przeżyło dziecko w tych okrutnych czasach.

biegajacybibl.

Posty:155

Dotyczy: Złe miejsce
Wysłany: 2023-03-22 19:36:11


Z czym może Wam się kojarzyć złe miejsce? Może w dzieciństwie baliście się ciemnego pomieszczenia? Spania samemu we własnym pokoju czy wyjścia na cmentarz wieczorową porą? A może przerażały Was całkiem inne rzeczy niekoniecznie związane z ciemnością? Czy w takim razie rodzinny wyjazd na wakacje w gronie najbliższej rodziny, z żoną i córką mógłby kojarzyć się z horrorem? Oczywiście sam tytuł może sugerować, że chorwacka ponad stuosiemdziesięcioletnia willa może być i nawet będzie tym złym miejscem, ale przecież jak upragniony odpoczynek nad ciepłym morzem w otoczeniu gór, może kojarzyć się z czymś złym?

Autorem Złego miejsca jest Tomasz Tomaszewski, dla którego niniejsza książka jest drugą napisaną przez niego, a pierwszą, która została wydana przez Wydawnictwo Novae Res, o czym możecie się dowiedzieć na skrzydełku lektury. Pasjonuje się literaturą, a w młodości nie prz dził obojętnie koło książek takich autorów jak: Dean R. Koontz czy Graham Masterton i czy Stephen King. Czytanie dla niego było wielką pasją. Postanowił, że sam mógłby napisać książkę. I tak też się stało, choć pierwsza jego powieść nie została jeszcze wydana, bo wydawnictwo, do którego się zgłosił, zamknęło się. Dodam, że autor lubi góry, podróże, które sam organizuje, nie pogardzi szklaneczką dobrej whisky i ma wspaniałą rodzinę. To tak jak ja! Wszystko się zgadza!

Okładka prezentuje się niesamowicie, ponieważ na pierwszym planie możemy od razu podziwiać miejsce pobytu bohaterów powieści. Od razu budzi ono pewien niepokój. Wygląda dosyć staro, jakby budynek był opuszczony i zapuszczony, a przecież przeszedł, jak się potem okaże w treści, gruntowny remont, by idealnie spełniał rolę miejsca wypoczynkowe dla wymagających turystów. Jak pisałem wcześniej okładka książki ma skrzydełka, to dobrze! Książka dzięki nim nie niszczy się tak szybko.

Przejdźmy zatem do meritum, czyli do tego, czym nas autor uraczył. Dawno nie czytałem książki z tego gatunku, tym bardziej byłem ciekawy treści, fabuły, postaci wykreowanych przez pana Tomasza. Na myśl o horrorze oczywiście i ja gustowałem w powieściach Koontza, który był moim ulubionym swego czasu autorem później się popsuł ... Powieść jest bardzo ciekawie skonstruowana, można to zauważyć już po spisie treści. Widzimy tę samą historię opowiedzianą przez trzy różne osoby. Pierwszą z nich jest Sebastian Borowski, który wydaje się na początku głównym bohaterem horroru. Jednak po zakończeniu rozdziału stery przejmuje jego żona Weronika i historia zaczyna się od nowa. Zdecydowanie ciekawej, i to jest dla mnie znakomite zaskoczenie, robi się w trzeciej części, gdy do głosu dochodzi Borjana Jakowic, zarządzająca willą, położoną w niewielkiej wiosce Vielky Godinji. Wioska ta istnieje naprawdę i autor poleca ją szczególnie na letni wypoczynek oj nie wie, nie wiem, czy ja chciałbym po lekturze?!.

Co takiego się tam wydarzyło? Po co Borowscy wybrali się do Chorwacji na letni wypoczynek? Jakie koszmary będą ich męczyć? A może to co oboje przeżywają nie jest do końca realne i rzeczywiste i co ma z tym wspólnego Borjana? Dzieje się, oj dzieje w tej powieści grozy. Fani literatury grozy powinni być ukontentowani. Ja jestem i polecam.

biegajacybibl.

Posty:155

Dotyczy: Zabójca znika w mroku
Wysłany: 2023-01-12 08:53:10


To nie jest klasyczny kryminał. Żeby nikt nie myślał, że trafił na polskiego Harlana Cobena czy innego poczytnego autora, którego książki charakteryzują się krótkimi rozdziałami, szybką akcją i jej błyskotliwymi zmianami oraz masą dialogów. Tego w debiucie literackim Piotra Krynickiego na pewno nie znajdziecie.

To dlaczego moja ocena, po przeczytaniu lektury, jest niezwykle wysoka? Właśnie dlatego, że autor zaskakuje czytelnika niebanalnym stylem, bardzo ciekawymi postaciami z ich poglądami filozoficzno-psychologicznymi, które nadają książce sporej wartości.

Jak zawsze na początku próbowałem odnaleźć notkę biograficzną o autorze dzieła. Niestety na skrzydełku książki zastałem czarne, puste miejsce, co było dla mnie zaskoczeniem. Sięgnąłem pamięcią i mam wrażenie, że już wcześniej słyszałem imię i nazwisko Piotr Krynicki, jednak w zakamarkach mojego po-covidowego mózgu nie mogłem połączyć żadnych szczegółów. Nie wspomógł mnie również wujek google. Po prostu pomroczność jakaś.

Przejdźmy więc do kryminału.

We współczesnej Warszawie, w różnych dzielnicach miasta, w tym na "moim" Bemowie czy bliskim mi Żoliborzu, grasuje morderca. Modus operandi, czyli powtarzający się sposób działania sprawcy, który polega na identycznym sposobie przestępczym, w tym przypadku jest prosty. Zabójca oddaje jeden śmiertelny strzał, by następnie wypróżnić cały magazynek. Pusty pistolet zostawia na miejscu zbrodni, kładąc go przy ofierze. Okazuje się, że pistolety, to nie są byle jakie pistolety, to pistolety skradzione z policyjnego magazynu. To broń, która miała trafić do posterunków w całym kraju. Oczywiście prowadzone jest śledztwo w tych, jakże brutalnych morderstwach.

Na pierwszy plan wysuwa się postać Jana Libertowskiego, który pracuje w państwowym urzędzie, gdzie nie ma zbyt wiele pracy. Podczas wykonywania swoich jakże mało wymagających obowiązków, ma czas, by z kolegą Konradem wyjść na kilka godzin na obiad, czy wypić po piwie, czy opróżnić butelkę wina. Jan jest specyficzną osobą, z własnymi, dosyć oryginalnymi poglądami na świat. Co łączy warszawskie zbrodnie z Janem? Jan poza pracą wykonuje jakieś zlecenie. Znika często wieczorami, pojawia się w różnych częściach stolicy.

Wracając na moment do zbrodni, okazuje się, że mordowani są ludzie, którzy w przeszłości krzywdzili swoich bliższych lub osoby z otoczenia, znęcali się psychicznie i fizycznie nad nimi. Jan, będąc małym chłopcem, też nie miał lekkiego życia, ponieważ jego ojciec znęcał się nad jego matką.

Przyznam szczerze, że gdy zacząłem czytać powieść pana Krynickiego, byłem zaskoczony jego stylem odbiegającym całkowicie od gatunku. Bałem się, że brak typowych dialogów może zadecydować, że książka będzie nudna, bądź będzie wymagać ode mnie maksymalnego skupienia. Jednak gdy wczytałem się w treść, to nie mogłem oderwać się od niej.

biegajacybibl.

Posty:155

Dotyczy: Góry Stołowe : przewodnik
Wysłany: 2022-12-27 10:42:45


Góry Stołowe. Magiczne, jedyne w swoim rodzaju, bajeczne, oszałamiające, niezwykłe, tajemnicze. Mógłbym wymieniać jeszcze tak wymieniać i wymieniać. Dodam tylko jedno - góry zrodzone z morza. Góry, które pokochałem od pierwszego wejrzenia. Pierwszy raz zobaczyłem ich fragment, gdy byłem w 7 klasie szkoły podstawowej. Był to Rezerwat Głazy Krasnoludków, zwane także Gorzeszowskimi Skałkami. Nawet nie wiedziałem wtedy, że to ostatni fragment tego niesamowitego pasma Sudetów.

Gdy tęsknię za ziemią kłodzką, Szczytną, Małpoludem ze Szczelińca i Skalną Czaszką spod Kopy Śmierci to zawsze staram się przeczytać jakąś książkę związaną z tym terenem, pooglądać zdjęcia i przypomnieć sobie miejsca, które odwiedzam w południowo-zachodniej Polsce na Dolnym Śląsku. Już od dłuższego czasu przymierzałem się do przewodnika napisanego przez pana Waldemara Brygiera. Wreszcie udało mi się go przeczytać. W moje ręce wpadło drugie wydanie uaktualnione, wydane w 2016 roku. Dlaczego jest to ważne, że podaję dokładną datę? Zakupiłem już wydanie z 2021 roku, ponieważ często przebieg szlaków turystycznych ulega zmianom lub też PTTK wprowadza inne, nowe. Nie inaczej jest w Górach Stołowych. Jeszcze niedawno chodziłem lub biegałem w Półmaratonie Gór Stołowych Głównym Szlakiem Sudeckim im. Mieczysława Orłowicza w okolicach Skalniaka, teraz jest to zupełnie niemożliwe, a szlak zmienił swoje położenie. Dlatego bardzo ważne jest, żeby zawsze w górach mieć najświeższe wydanie mapy lub posiłkować się mapami internetowymi mapa-turystyczna.pl czy mapy.cz.

Nie sposób nie napisać kilku zdań o autorze. Pan Waldemar to bardzo znany i ceniony przewodnik sudecki. Autor wielu przewodników i publikacji jest także pomysłodawcą strony internetowej naszesudety.pl. Uważa, że Sudety to najpiękniejsze góry na świecie. Zapewne wielu się nie zgodzi, ja jednak podzielam jego zdanie!

Na okładce możemy podziwiać Broumovské stěny, a dokładniej jeden ze szczytów, Korunę - 769 m n.p.m. Szata graficzna przewodnika nawiązuje to innych w serii Oficyny Wydawniczej "Rewasz". A co w środku?

Na początku przewodnika zapoznamy się z położeniem, topografią, budową hydrologiczną, przyrodą, historią i turystyką związaną z tym pasmem. Następnie pan Brygier zabierze nas na trasy położone po polskiej i czeskiej stronie. Jest ich aż 19. Niektórym wydaje się, że Góry Stołowe to Szczeliniec Wielki, Błędne Skały czy Skalne Grzyby. To tylko ułamek tego, co nas czeka na w tym paśmie. Sam jeszcze wszystkiego nie zobaczyłem, nie przeszedłem, nie uwieczniłem na zdjęciach. A przyznam, że w Górach Stołowych byłem kilkanaście razy i za każdym odrywam wiele ciekawych miejsc. A z panem Waldemarem i jego przewodnikiem mogę planować wyprawy w miejsca, gdzie jeszcze nie byłem.

W dalszej części możemy poznać wszystkie miejscowości, które możemy zwiedzać przy okazji wędrówek w Górach Stołowych. Poznajemy ich bogatą historię od momentu powstania do czasów współczesnych. To rozdział, który pozwoli nam dokładnie zaplanować zwiedzanie danego terenu, miejscowości, czy nawet wiosek. Jedynym minusem jest mała ilość fotografii, ale to możemy sobie nadrobić w sieci. Jedyny minus to rozmiar czcionki, trochę moje oczy cierpiały...

Polecam zdecydowanie przewodnik, zapraszam w Góry Stołowe. To wspaniała przygoda dla całych rodzin. To co, ruszamy?

biegajacybibl.

Posty:155

Dotyczy: Góry Stołowe : przewodnik
Wysłany: 2022-12-27 10:39:28


Góry Stołowe. Magiczne, jedyne w swoim rodzaju, bajeczne, oszałamiające, niezwykłe, tajemnicze. Mógłbym wymieniać jeszcze tak wymieniać i wymieniać. Dodam tylko jedno - góry zrodzone z morza. Góry, które pokochałem od pierwszego wejrzenia. Pierwszy raz zobaczyłem ich fragment, gdy byłem w 7 klasie szkoły podstawowej. Był to Rezerwat Głazy Krasnoludków, zwane także Gorzeszowskimi Skałkami. Nawet nie wiedziałem wtedy, że to ostatni fragment tego niesamowitego pasma Sudetów.

Gdy tęsknię za ziemią kłodzką, Szczytną, Małpoludem ze Szczelińca i Skalną Czaszką spod Kopy Śmierci to zawsze staram się przeczytać jakąś książkę związaną z tym terenem, pooglądać zdjęcia i przypomnieć sobie miejsca, które odwiedzam w południowo-zachodniej Polsce na Dolnym Śląsku. Już od dłuższego czasu przymierzałem się do przewodnika napisanego przez pana Waldemara Brygiera. Wreszcie udało mi się go przeczytać. W moje ręce wpadło drugie wydanie uaktualnione, wydane w 2016 roku. Dlaczego jest to ważne, że podaję dokładną datę? Zakupiłem już wydanie z 2021 roku, ponieważ często przebieg szlaków turystycznych ulega zmianom lub też PTTK wprowadza inne, nowe. Nie inaczej jest w Górach Stołowych. Jeszcze niedawno chodziłem lub biegałem w Półmaratonie Gór Stołowych Głównym Szlakiem Sudeckim im. Mieczysława Orłowicza w okolicach Skalniaka, teraz jest to zupełnie niemożliwe, a szlak zmienił swoje położenie. Dlatego bardzo ważne jest, żeby zawsze w górach mieć najświeższe wydanie mapy lub posiłkować się mapami internetowymi mapa-turystyczna.pl czy mapy.cz.

Nie sposób nie napisać kilku zdań o autorze. Pan Waldemar to bardzo znany i ceniony przewodnik sudecki. Autor wielu przewodników i publikacji jest także pomysłodawcą strony internetowej naszesudety.pl. Uważa, że Sudety to najpiękniejsze góry na świecie. Zapewne wielu się nie zgodzi, ja jednak podzielam jego zdanie!

Na okładce możemy podziwiać Broumovské stěny, a dokładniej jeden ze szczytów, Korunę - 769 m n.p.m. Szata graficzna przewodnika nawiązuje to innych w serii Oficyny Wydawniczej "Rewasz". A co w środku?

Na początku przewodnika zapoznamy się z położeniem, topografią, budową hydrologiczną, przyrodą, historią i turystyką związaną z tym pasmem. Następnie pan Brygier zabierze nas na trasy położone po polskiej i czeskiej stronie. Jest ich aż 19. Niektórym wydaje się, że Góry Stołowe to Szczeliniec Wielki, Błędne Skały czy Skalne Grzyby. To tylko ułamek tego, co nas czeka na w tym paśmie. Sam jeszcze wszystkiego nie zobaczyłem, nie przeszedłem, nie uwieczniłem na zdjęciach. A przyznam, że w Górach Stołowych byłem kilkanaście razy i za każdym odrywam wiele ciekawych miejsc. A z panem Waldemarem i jego przewodnikiem mogę planować wyprawy w miejsca, gdzie jeszcze nie byłem.

W dalszej części możemy poznać wszystkie miejscowości, które możemy zwiedzać przy okazji wędrówek w Górach Stołowych. Poznajemy ich bogatą historię od momentu powstania do czasów współczesnych. To rozdział, który pozwoli nam dokładnie zaplanować zwiedzanie danego terenu, miejscowości, czy nawet wiosek. Jedynym minusem jest mała ilość fotografii, ale to możemy sobie nadrobić w sieci. Jedyny minus to rozmiar czcionki, trochę moje oczy cierpiały...

Polecam zdecydowanie przewodnik, zapraszam w Góry Stołowe. To wspaniała przygoda dla całych rodzin. To co, ruszamy?

biegajacybibl.

Posty:155

Dotyczy: Polska na mundialach
Wysłany: 2022-12-27 10:34:50


Czy są tu fani piłki nożnej? Nie wierzę, że nie ma!!! Zbliża się Mundial, piłkarska impreza, która przyciąga przed telewizory miliony fanów piłki nożnej. Wyludniają się ulice na czas meczów, w oknach wiszą flagi państwowe, a po wygranych spotkaniach tłumy świętują zwycięstwo... na różne sposoby. Gorzej, jak przychodzi przegrana, wtedy już nie jest kolorowo, radośnie i podniośle.

Co cztery lata rozgrywane są Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej. To podobno najchętniej oglądana impreza sportowa. Przebija podobno Igrzyska Olimpijskie, ale nie mogę tego w żaden sposób potwierdzić. Tak słyszałem. Żeby tam się dostać trzeba na każdym kontynencie przejść eliminacje. Pokonać słabszych, uplasować się na czele grup/grupy eliminacyjnej i nie oglądać się na innych. Zachwycić swoich kibiców i awansować na Mundial.

Tuż przed rozpoczęciem XX Mistrzostw Świata w Katarze w moje ręce wpadła książka Marka Balona Polska na Mundialach. To drugie wydanie, uzupełnione. Niestety niewygodne do czytania w środkach codziennego przemieszczania się do pracy, ponieważ grzbiet lektury mierzy 29 centymetrów. Na okładce zobaczymy portrety polskich piłkarzy w karykaturze. Dodatkowo pod tytułem zobaczymy lata, w których Polacy zdołali awansować do finałów. Na 22 finały Polakom udało się awansować dziewięciokrotnie.

Zajrzyjmy do środka. Od razu rzucają się w oczy bardzo ciekawe, archiwalne zdjęcia piłkarzy, wkomponowane komputerowo w czasy współczesne. Na kartach książki, w dużej mierze przeznaczonej dla młodzieży zainteresowanej piłką nożną i tematem Mistrzostw Świata, poznamy losy polskiej reprezentacji na przestrzeni blisko 100 lat. Autor opisał w interesujący sposób każdy Mundial, w którym przyszło grać Polakom. Poprzedził to opowieścią o przygotowaniach, meczach kwalifikacyjnych. W skondensowany sposób przedstawił losy polskiej kadry na przestrzeni lat. Dla mnie jako osoby, która trochę grała w piłkę i z zapartym tchem oglądała wszystkie mecze mistrzostw, począwszy od Mistrzostw Świata w Hiszpanii w 1982 roku, to przypomnienie tych chwil, tych emocji, które towarzyszyły mi podczas spędzania czasu przed odbiornikiem TV. To radości, to łzy szczęścia, ale też gorycz porażki i... 16 lat oczekiwania na ponowny awans w 2002 roku, gdy reprezentacja Jerzego Engela awansowała na Mundial w Korei Południowej i Japonii. Po 1982 roku nie mieliśmy wiele szczęścia w rozgrywkach. Wszystko kończyło się w myśl zasady - przegrana w pierwszym meczu, drugi mecz o wszystko i trzeci... godne pożegnanie z imprezą. Jak będzie na przełomie listopada i grudnia?...

Muszę dodać, że każdy młody kibic powinien zainteresować się tym wydawnictwem. Oczywiście wszystkie te wiadomości możemy znaleźć w Internecie, ale pan Marek Balon potrafił zainteresować lekturą i mnie, starsze pokolenie fanów piłki nożnej. Polecam szczególnie przeczytać w najbliższych dniach. Czy będą to udane mistrzostwa? Czy Robert Lewandowski i spółka, pod wodzą Czesława Michniewicza, da nam coś więcej niż w poprzednich latach? Ja w to mocno wierzę. Emocjonuję się tak bardzo, jak to miało miejsce... 40 lat temu przed mistrzostwami w Hiszpanii. Gdzie, jak śpiewał Bohdan Łazuka:

W uliczkę wyskoczy Boniek,
Będzie słychać na stadionie
"Brawo Polonia,
Brawo ten pan.

Tym razem wyskoczy Lewandowski i... napisze się nowa historia polskiego futbolu.

biegajacybibl.

Posty:155

Dotyczy: Chłopiec w lesie : prawdziwa opowieść o przetrwaniu podczas II wojny światowej
Wysłany: 2022-12-27 10:31:04


Burzliwe były losy Buczacza. To ówczesne ukraińskie miasto położone nad rzeką Strypą w rejonie czortkowskim obwodu tarnopolskiego w południowo-zachodniej części naszych wschodnich sąsiadów od lipca 1919 roku leżało w granicach Polski, by jeszcze na pięć dni przejść w ręce Armii Czerwonej w sierpniu tegoż roku. Przynależność miasta do Polski zostało potwierdzone w 1923 roku i od tego momentu stało się miastem powiatowym. To tylko maleńki wycinek historii. Jeszcze przed drugą wojną światową 60% mieszkańców Buczacza stanowili Żydzi. Do mieszkańców miasta wrócimy. Nakreślenie tych kilku zdań o miejscu, gdzie urodził się bohater niniejszej lektury, jest ważne w kontekście napisania recenzji.

Okładka książki przestawia chłopca, który ucieka w stronę lasu przed wielkim niebezpieczeństwem, jakie nastąpiło po agresji III Rzeczy na tereny zajęte przez Związek Radziecki w 1941 roku. Podtytuł dramatycznych losów bohatera mówi sam za siebie: Prawdziwa opowieść o przetrwaniu podczas II wojny światowej.

Chłopiec w lesie to tytuł wspomnień Polaka żydowskiego pochodzenia, który urodził się w Buczaczu w 1930 roku. Mowa tu o Oziacu Frommie, który przeszedł piekło na ziemi i po wielu latach postanowił zostawić dla potomnych zapis tego, co przeżył od swoich najmłodszych lat. A przeżył wiele złego. W tym czasie w miasteczku, które zamieszkiwał Oziac, mieszkało blisko 8000 ludności żydowskiej. Bestialskie działania nie tylko Niemców, ale też Ukraińców doprowadziły do śmierci większości z nich. Szacuje się, że Holokaust przeżyło około setki osób...

Jedenastolatek stracił w tym czasie swoich rodziców i młodszą siostrę, a także 62 członków swojej bliższej i dalszej rodziny. Śmierć najbliższych mu osób widział na własne oczy. O nich właśnie opowiada na początku lektury. O ich codziennym życiu i o tym, jak na te tereny wkroczyła Armia Czerwona, co z pozoru było dla niego i Żydów stosunkowo bezpieczne. Gehenna Żydów, w tym rodziny Oziaców, zaczyna się po ataku III Rzeszy na Związek Radziecki.

Mały Oziac ucieka z deportacji, ukrywa się w lesie, zmaga się z niedostatkiem pożywienia, trzaskającymi mrozami, ponieważ dla agresorów jest nikim, Żydem, który musi umrzeć, bo tak postanowił wódz rzeszy niemieckiej Adolf Hitler. To dwa lata balansowania na krawędzi życia i śmierci. To bardzo wzruszająca część książki, która odbija się piętnem na dalszym życiu młodego chłopaka. Na pewno nie byłoby to proste, gdyby nie ofiarna pomoc polskiej rodziny, Janka i Katarzyny Rudnickich, którzy z narażeniem życia wpierali Oziaca na różne sposoby. Jak napisał w swoich wspomnieniach, najbardziej w tym czasie doskwierała mu samotność. Cisza była najgorsza dla niego. Jak sobie radził w takich chwilach? Co było dla niego lekarstwem na czas samotności?

Oziac Fromm przeżył najgorsze, by po wyzwoleniu ruszyć w świat. Jego wędrówka po Europie i dotarcie do Kanady otworzyła mu furtkę do nowego życia. Niełatwego z takim bagażem doświadczeń. Nie poddawał się, walcząc o godność i szacunek. A że był bardzo zaradnym człowiekiem wyszedł na życiową prostą, która dała mu nowe, lepsze życie. Życie, w którym nie nazywał się już Oziac Fromm, ale Maxwell Smart, bo takie przyjął nazwisko i imię, chcąc zapomnieć o tym, co przeżył w swojej wczesnej młodości. Co wydarzyło się jego życiu na kontynencie północnoamerykańskim? Jakie miał pasje, jak ułożyło mu się życie rodzinne? Kogo spotkał na swojej drodze i jaki miało to związek z Buczaczem?

Niesamowicie wzruszająca historia. Historia, która nie powinna zostać zapomniana, a przekazywana z pokolenie na pokolenie, by więcej nigdy nie doszło do tego, co wydarzyło się podczas II wojny światowej. Wiem, że to tylko marzenia wielu osób na ziemi. Ukraina ponad 80 lat później znów stała się areną wojny. Kolejny szaleniec ma się za pana świata...

biegajacybibl.

Posty:155

Dotyczy: Niewinne ofiary
Wysłany: 2022-12-27 10:17:03


To moje pierwsze i zapewne nie ostatnie spotkanie z panią Katarzyną Wolwowicz i jej twórczością. W moje ręce trafiła właśnie pierwsza część serii kryminalnej z komisarz Olgą Balicką.

Na początek kilka słów o autorce. Pani Katarzyna Wolwowicz w latach swojej młodości i dorastania zamieszkiwała niezwykle urokliwą, górską miejscowość, Szklarką Porębę. Dzięki otaczającej przyrodzie mogła polubić sport, taki jak narciarstwo, a dodatkowo mogła morsować w przepięknych okolicznościach przyrody, jakimi są niesamowicie urokliwe szklarskie wodospady Szklarki i Kamieńczyka, czy Wodospad Podgórnej. Prócz zimowych aktywności pani Katarzyna uwielbia taniec towarzyski i latynoamerykański. Już w latach młodości uwielbiała pisać. Były to niedługie romantyczne opowiadania, jednak te nie trafiły do druku. Można rzec, że Niewinne ofiary to jej pierwsza powieść z gatunku kryminał. Jak się okazuje, w 2020 roku, debiutowała powieścią obyczajową Kim jesteś?

Już sama okładka i tytuł książki powie nam, że będzie to tragiczna i smutna opowieść. Na niej dwie dziewczynki trzymające się za ręce maszerują przez leśny dukt. Jest szaro, ponuro i zatrważająco. Wsz garniająca mgła potęguje, że stanie się coś strasznego, coś, czego nie da się cofnąć. Co mogą w takim miejscu robić dwie małe istoty?

Pani Katarzyna postąpiła słusznie, wybierając na miejsce akcji swoje rodzinne okolice. Będą to niesamowicie piękne tereny Kotliny Jeleniogórskiej, sama Jelenia Góra, ale też Przesieka i cud natury, jakim jest Wodospad Podgórnej, Podgórzyn i inne pomniejsze miejsca tych wspaniałych, polskich krajobrazów.

Olga Balicka to główny bohater powieści. Jest doświadczoną policjantką, która nie jedno już widziała w swojej kryminalnej profesji. Wezwana na miejsce zbrodni do lasu w okolicach wspomnianej Przesieki, widok dwóch ofiar przyprawią ją o odruch wymiotny. Są to dwie dziewczynki, które zostały pozbawione głów. Wszystko wskazuje na odrąbanie ich siekierą, a ciała zostały ułożone w taki sposób, by wskazywały na zbrodnie rytualne. Nie tylko ona jest wstrząśnięta widokiem. Wszyscy na miejscu zbrodni nie są w stanie ogarnąć tego, co stało się w przesieckim lesie. Dodatkowo okazuje się, że zgłoszenia na policję dokonał człowiek, który miał problemy z prawem w związku z nieletnim synem. Szef jeleniogórskiej policji wyznacza Balicką, by zajęła się tą makabryczną zbrodnią. Ma jej pomagać Kornel Murecki, który przyjeżdża na teren województwa dolnośląskiego z samej Warszawy. W pierwszym momencie wydaje się to Oldze dosyć dziwne. Duet policjantów od razu zabiera się do pracy, której tropy prowadzą w różnych kierunkach. Niby wszystko wydaje się proste do rozwiązania, wytypowani ludzie, którzy mogli dokonać aktu bestialstwa, jednak sprawa ma drugie dno, a obecność Mureckiego na komendzie w Jeleniej Górze nie jest przypadkowa. Gdy giną kolejne dzieci, tym razem chłopcy, wiedzą, że muszą znacznie przyspieszyć swoją pracę, by ich odnaleźć żywych.

Serce mi się zaciska, gdy w rzeczywistości słyszę, że ofiarami przestępców stają się niemowlęta, dzieci czy nastolatki. To straszne, ale niestety tak okropny jest świat i to, co nazywamy człowiekiem. Bałem się, że nie będę w stanie przeczytać tej powieści ze względu na młode ofiary. Udało mi się przezwyciężyć te obawy i uważam, że kryminał jest świetnie skonstruowany. Ciekawi bardzo konkretni bohaterowie, pierwszo- i drugoplanowi. O miejscu akcji już pisałem. Z przyjemnością przeczytam kolejny tom z Olgą Balicką w akcji.

biegajacybibl.

Posty:155

Dotyczy: Anubis
Wysłany: 2022-12-27 10:14:14


Jeśli chcesz ruszyć w prawdziwą przygodę i masz taką możliwość, nie zastanawiaj się ani sekundę. Można rzec: Ahoj przygodo! Jeśli lubisz tylko czytać o niesamowitych wyprawach, gdzie przygoda goni przygodę, że na nudy nie ma czasu, to koniecznie musisz wziąć do ręki książkę Hectora Kunga pt. Anubis. Kim jest Hector Kung? Nie sposób się dowiedzieć, ponieważ autor tworzy pod wieloma pseudonimami, wciela się w w nich, tworząc literaturę. Nie znalazłem żadnych informacji o autorze, tyle, ile ze skrzydełka poniższej lektury.

Zacznę od okładki i tytułu. Anubis w mitologii egipskiej to bóg o głowie szakala. Łączy się ściśle z mumifikacji oraz życiem pozagrobowym. Na dość interesującej okładce możemy podziwiać akwen wodny, a jakby na jego dnie skarby, a w tle piramidy, znane nam z Egiptu. Jak widać z powyższego, wszystko łączy się w jedną całość i jest zalążkiem niesamowitej przygody. Przygody, która wciągnęła mnie bez reszty.

Bohaterem powieści jest Bruno, który przeżył na własnej skórze wzloty i upadki, prowadząc interesy ze swoim starym przyjacielem, Starsem. Gdy ten, po raz kolejny, wkracza w jego życie, nic dobrego wydarzyć się nie może. Tak myśli Bruno i próbuje za wszelką cenę uniknąć ponownych kłopotów. Stars jednak przychodzi do Bruna z wypchaną kopertą i wizją przygody życia. Dodatkowo ma przy sobie pewien amulet, który, jak się okazuje, jest sporo wart. Sytuacja splata losy jeszcze kilku osób, a w szczególności brata Starsa, Adama, nieudacznika, wpadającego w ciągłe kłopoty i sytuacje, które kończą się tragicznie. Na dokładkę poznajemy przepiękną tłumaczkę hieroglifów, Ellenę oraz Jonasa, handlarza wszystkim, co może wydać się stare i zabytkowe.

Taki oto właśnie zlepek indywidualnością staje się grupą ludzi, która rusza w podróż swojego życia. Do w sumie, niedalekiego Egiptu, gdzie podwodne ruiny kryją tajemnice, które nie śniły się zwykłym śmiertelnikom.

Powieść ta przypadła mi do gustu. Lekka, łatwa z niewiarygodnymi przygodami, może posłużyć jako gotowy scenariusz do filmu przygodowego, takiego jak Indiana Jones czy Mumia powraca. Na prawdę warto ją przeczytać.

biegajacybibl.

Posty:155

Dotyczy: Sabotażysta z Auschwitz
Wysłany: 2022-10-20 21:32:57


Na rynku wydawniczym znajdujemy ostatnimi czasy wiele książek, w których autorzy próbują nam przybliżyć okrutny czas drugiej wojny światowej i związanej z nią tematyki hitlerowskich obozów zagłady. Słyszę liczne głosy, że spora część dzieł literackich nie ma nic wspólnego z tym, co działo się w takich miejscach, że historie te są mało wiarygodne, wręcz uwłaczają osobom, które musiały przeżyć piekło na ziemi. Nawet przeczytałem gdzie na stronie Internetowej, że: profanują pamięć o tej strasznej tragedii oraz są "narzędziem marketingowym, fabularną wariacją wyciskającą łzy, holocaustowym harlequinem. I nie mają nic wspólnego z poszanowaniem czy przywróceniem pamięci o zamordowanych". Literatura obozowa zawsze kojarzyła mi się z Zofią Nałkowską i Medalionami, zbiorem opowiadań Tadeusza Borowskiego Pożegnanie z Marią, czy książką Stanisława Grzesiuka Pięć lat kacetu.

Dlatego, sięgając po książkę Sabotażysta z Auschwitz, Colina Rushtona, miałem wiele wątpliwości co do zawartości dzieła brytyjskiego pisarza. Bałem się, że opowieść zawarta w książce będzie naciągana, nierealistyczna, mająca niewiele wspólnego z historią, która wydarzyła się w Oświęcimiu. No i fakt, że w obozie koncentracyjnym przebywali jeńcy brytyjscy? Nic o tym nie wiedziałem. Okazuje się, że słabo znam historię...

Okładka książki od razu może nam się skojarzyć z obozami koncentracyjnymi, ponieważ w oczy rzuca się charakterystyczny dla tych miejsc drut kolczasty, przez który, jak wiemy, przepływał prąd pod wysokim napięciem. Tędy można było uciec jedynie do... zakończenia życia w tym strasznym miejscu. Co wiemy o autorze?

Colin Rushton pochodzi z Liverpoolu, a obecnie mieszka w Cheshire. Jest pisarzem, próbował także swoich sił jako poeta. Jego dzieła pojawiały się na Wyspach Brytyjskich w czasopismach i antologiach. Czy autor sprostał zadaniu, jakie sobie narzucił, decydując się na napisanie wspomnień brytyjskiego żołnierza?

Kilka słów o człowieku, którego wspomnienia poznacie, czytając Sabotażystę z Auschwitz. Arthur Dodd, bo o nim tu mowa, przyszedł na świat w 1919 roku. Przeżył piekło, które zgotowali mu "ludzie". Zmarł w 2011 roku. Był żołnierzem, służył w armii brytyjskiej, choć temu przeciwna była jego matka. Został pojmany i dostał się do niewoli Afryce Północnej. Przebywał w wielu miejscach jako jeniec wojenny, aż dotarł do Polski, gdzie został osadzony w E715, czyli obozie jenieckim, wchodzącym w skład Auschwitz III. Trzeba dodać, że Auschwitz III to obóz w Monowicach, wsi, którą od Oświęcimia dzieliło 5 km. Obecnie obszar ten to wschodnia część miasta.

Wspomnienia Dodda zawarte są w części pierwszej. Następnie poznamy historie innych osób, które znalazły się w Monowitz i potwierdziły relację Brytyjczyka. Następnie dowiadujemy się, jak rząd brytyjski traktował ocalałych więźniów wojennych po upadku hitlerowskich Niemiec. Poznamy też listę brytyjskich żołnierzy, którzy zginęli w Auschwitz w rozdziale zatytułowanym: Abyśmy nie zapomnieli.

Bohater książki przeżył traumę, ale udało mu się przeżyć. Był świadkiem holokaustu, najpotworniejszych i najstraszniejszych rzeczy, które hitlerowcy zgotowali innym narodowościom. Był człowiekiem, któremu po wyzwoleniu i dodarciu na Wyspy Brytyjskie ciężko było powracać do tego, co przeżył i co widział. Jak wynika z tekstu, wielu nie wierzyło jego opowieściom, co powodowało, że nie do końca pragnął przekazywać historię tego miejsca. To na pewno ważny dokument dotyczący angielskich jeńców wojennych. Ta historia na pewno jest smutna, ale warto ją poznać. I nie zapomnieć.

biegajacybibl.

Posty:155

Dotyczy: Zły człowiek
Wysłany: 2022-10-20 21:32:02


Anna Dymna, znana polska aktorka, powiedziała kiedyś, że każdy człowiek jest dobry. Nawet jeśli zrobi coś bardzo złego, to na pewno dlatego, że był nieszczęśliwy. Pewien filozof i pisarz francuski, Jean Jacques Rosseau twierdził w swym dziele Trzy rozprawy z filozofii społecznej, że człowiek jest z natury dobry, tylko cywilizacja jest zła, która zniszczyła podstawową dobroć człowieka. Można stwierdzić, że jesteśmy dobrzy, ale pewne warunki bytowe, to co nas w życiu spotka dobrego bądź złego, ma wpływ na to, co będziemy czynić w życiu, co takiego będziemy robić. Postrzeganie dobra i zła, moralności, etyki to temat na długie jesienne wieczory.

Filozofii i rozważań tego typu już starczy. Mam w ręku przeczytaną książkę. Nadal ciężko mi zebrać myśli, które chciałbym przelać na tzw. papier. Nie tak dawno przeczytałem dwie książki pana Adriana Bednarka. Był to thriller z elementami erotyki pt. Ona i kultowy Pamiętnik diabła, który zaszokował mnie zupełnie. W żadnym wypadku nie spodziewałem się, że Zły człowiek może... zaszokować mnie jeszcze bardziej. Spoglądam na okładkę. Nie wyróżnia się niczym szczególnym. Widzimy na niej człowieka odwróconego tyłem, trzymającego za sobą pistolet nie znam się na takich sprzętach i nie wiem, jak fachowo określić, co trzyma dokładnie. Rzuca się w oczy tytuł książki nakreślony dużymi, żółtymi literami, na ciemnym granatowo-ciemnym tle. Człowiek na okładce ma na szyi tatuaże. I tekst poniżej tytułu: W świecie mafijnych porachunków, nie można ufać nikomu.

Wiemy już, że powieść częstochowskiego pisarza będzie dotyczyć mafii. Mafii, która zaczęła swoją działalność w "świętym" mieście, gdzie na Jasnej Górze o wielu setek lat nad nami czuwa Matka Boska Częstochowska. Gdzie co roku przybywają pielgrzymki wiernych. Gdzie pewnie i Wy byliście, by pokłonić się Matce pod cudownym obrazem a może i nie?. Albo tak jak ja, pobiec w Biegu Częstochowskim wokół Jasnej Góry.

Zły człowiek to historia Sebastiana i jego paczką bliskich znajomych, którzy zeszli na złą drogę w swoim młodym życiu. Głównego bohatera poznajemy w chwili ślubu z kobietą, z którą chciał spędzić resztę życia. Niestety jego sielankowe życie w dobrobycie kończy się, gdy po ślubie, w miejscu gdzie ma odbyć się wesele, wybucha ładunek, który pozbawia życia jego małżonkę i dzieci. W jednym momencie Mutant, bo tak został nazwany przez znajomych, gdy jego ojciec dopuścił się złego uczynku wobec nastolatka, przypalając mu policzek nad kuchenką gazową, traci najbliższe jego sercu osoby. Kto mógł bossowi zgotować taki los? Kto dopuścił się takiego uczynku, który spowodował, że szef Grupy Pokoju stracił wszystko, co miał najcenniejsze prócz pieniędzy?

Mutant "spowiada" się... nie, nie, nie!!! Nie na Jasnej Górze, ale opowiada historię swojego życia pewnemu blogerowi, Marcinowi Peszczkowi. Od początku, gdy porwali młodą dziewczynę dla okupu, do sytuacji, gdy Mutant traci swoją rodzinę. To powieść dla ludzi o mocnych nerwach. To powieść, która głęboko zapada w pamięci. Brutalne sceny, zabijanie z zimną krwią, ćwiartowania niewygodnych ciał, pozbywanie się świadków. Tu nikt nikomu nie ufa, tu życie może zakończyć się w każdym momencie.

Tak jak w Pamiętniku diabła mamy narrację pierwszoplanową i powiem szczerze, że ta ostatnio bardzo przypadła mi do gustu. Opowieść Sebastiana czyta się jednym tchem, a zarazem wraz z szefem gangu, staramy się dociec, komu zależało, by zniszczyć bossa. Kto mógł podnieść rękę dla osoby, która wszystko zorganizowała, która nie raz dawała reszcie poczucie bezpieczeństwa i kogoś, kto zawsze miał najlepsze rozwiązania w najtrudniejszych sytuacjach.

Ja jestem pod ogromnym wrażeniem. Polecam fanom mocnych wrażeń zapisanych na kartach kryminału. No i na koniec mała dygresja, która dotyczy autora, który jest fanem Rakowa Częstochowa. Coś nas łączy... Pewien człowiek, który... trenują częstochowską drużynę, a kiedyś był trenerem Legionovii, którą oglądałem za jego czasów w legionowskim klubie. Marek Papszun.

No i te zakończenie!!!

biegajacybibl.

Posty:155

Dotyczy: Obudź mnie zanim umrę
Wysłany: 2022-10-20 21:29:47


Chicago. Miasto, które od dawna było w mojej sferze marzeń, by je zobaczyć. By odwiedzić tam moją ciocię, siostrę mamy. Pójść na mecz Chicago Bulls na czele z Michaelem Jordanem. To były moje marzenia. Młodzieńcze marzenia, które nie zrealizowały się. Ciocia, po ponad czterdziestu latach, wróciła na emeryturę do Warszawy, Jordan jest już koszykarskim emerytem od dawna. Będąc na warszawskim Żoliborzu, właśnie zacząłem czytać pierwszy tom trylogii pani Aleksandry Jonasz i opowiedziałem po krótce cioci, gdzie rozgrywa się akcja powieści. - Powiedz mi, proszę, jakąś nazwę z książki, to będę wiedzieć, gdzie dokładnie to się dzieje? - spytała. - No na przykład... - i tu przytaczam jej nazwę. Uśmiecha się pod nosem i mówi. - Stała moja trasa do pracy! Dasz przeczytać? No pewnie!

Na początek kilka słów o autorce. Aleksandra Helena Jonasz urodziła się w Zamościu, gdzie ukończyła tamtejsze III Liceum Ogólnokształcące w klasie o profilu humanistyczno-prawniczym. Młoda pisarka studiuje obecnie w Lublinie, a kierunek, jaki sobie wybrała, to psychologia. Od młodzieńczych lat uwielbia pisać. Poezja, opowiadania czy fan-fiction, to jej początki. Obudź mnie zanim umrę to jej debiut powieściowy, a zarazem pierwszy tom trylogii o detektyw Rosalie Evans.

Na okładce, z której bije po oczach czerwony kolor, możemy zauważyć leżącą kobietę na łóżku. Wzrok przyciągają jej nogi. Nie widzimy jednak górnej części ciała, a dokładniej głowy i w dużej mierze rąk. Nie możemy zobaczyć, czy kobieta śpi, czy może coś jej się stało, co nadaje okładce tajemniczości. Pod czerwonym motywem znajduje się ulica z budynkami, a gdy przeczytamy blurb, będziemy wiedzieć, że akcja powieści będzie rozgrywać się w trzecim co do wielkości mieście w Chicago w stanie Illinois nad jeziorem Michigan.

Jestem fanem mrocznych thrillerów psychologicznych, więc od razu powieść przypadła mi do gustu. Mamy tutaj główną bohaterkę, pracującą w policji jako detektyw, Rosalie Evans, dla której wsparciem jest Bruce Archer, jeden z detektywów, z którym razem pracują nad nową wstrząsającą sprawą. Rosalie, kobieta z wieloma wadami, może trochę na początku irytować, nie wzbudzać zaufania. Nadużywa alkoholu, przy czym bierze antydepresanty, które pozwolą jej normalnie funkcjonować w codziennym życiu, po traumie, jaką przeszła po tragicznym wypadku ukochanego. Dodatkowo główną bohaterkę nawiedzają koszmarne sny, które, jak się później okaże i jest ważne dla akcji powieści, mają swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości.

Seria niesamowicie makabrycznych zbrodni, które wstrząsnęły tym amerykańskim miastem, w pierwszym odczuciu dla detektywów, nie mają wspólnego punktu zaczepienia. Policjanci wysnuwają różne teorie, a detektyw Evans przeżywa coraz trudniejsze noce, bo wizje stają się coraz bardziej realne i doprowadzają ją prawie do utraty zmysłów. A te musi przecież zachować do walki z przestępczością i z mordercą/mordercami, którzy bestialsko traktują swoje ofiary.

Choć na początku wydawało mi się, że ciężko powiązać pewne sprawy z jawy i snu, tak pod koniec byłem... zawiedziony, że to już koniec! Pierwszy tom okazał się w moim odczuciu za krótki. Pani Aleksandra bardzo sprawnie zmieściła w krótkiej powieści, wszystko, co dało mi, jako czytelnikowi, satysfakcję z jej przeczytania. Dobrze, że mogłem od razu wziąć się za czytanie kolejnych dwóch tomów. O tym jednak w następnych recenzjach!

biegajacybibl.

Posty:155

Dotyczy: Sekrety jedzenia
Wysłany: 2022-10-05 09:47:07


"Mężczyźni często zaczynali też dzień od kieliszka wódki"

Chcielibyście poznać historie i sekrety związane z jedzeniem? Musicie koniecznie przeczytać Sekrety jedzenia Andrzeja Fiedoruka. Książka wydana przez Księży Młyn Dom Wydawniczy formą i treścią zdecydowanie przypomina serię o Sekretach Miast, więc od początku wiedziałem, w jaki sposób została napisana niniejsza lektura.

Pan Andrzej Fiedoruk, białostocczanin z urodzenia, jest znakomitym znawcą tematyki kulinarnej i historii związanej z tym, jakże obszernym tematem. Regionalista łączy w swoich książkach wiedzę na temat danego terenu i historią kulinarną. Napisał ponad 50 książek! Dodatkowo jest autorem artykułów, które zamieszczane są w Polityce. Prowadził również audycję radiową Kipi kasza kipi groch w radio Białystok. Nie zapomina też o młodzieży, dla której przygotowuje warsztaty z dziedziny kulinariów. Można śmiało stwierdzić, że wybitnym specjalistą i pasjonatem tematu jedzenia i wszystkiego, co z tym się łączy.

Dlatego też niezwłocznie wziąłem się za kulinarną ucztę, przelaną na karty książki. Trzeba przyznać, że sama okładka i oprawa książki zasługuje na uznanie. Twarde wydanie, bardzo dobrze szyte, daje gwarancję, że książka nie rozleci się po jednym, lub kilkunastu przeczytaniach. Projektantka okładki, pani Anna Skurska, dołożyła wszelkich starań, by wprowadzić czytelnika w świat jedzenia. Mamy tutaj suto zastawiony stół z dawnych czasów, stare sprzęty dawnych kuchni, sklepowe półki zastawione pieczywem, nie takim, jaki mamy teraz na regałach w marketach. Rzuca się w oczy beczka, zapewne z kiszoną kapustą, przy której stoją gospodynie.

Czego dowiemy się z tej, jakże ciekawego woluminu? Czy historia i sekrety związane z jedzeniem mogą nas zaskoczyć?

Wrócę do mojego tytułu z nagłówka, który zdecydowanie rzucił mi się w oczy podczas czytani rozdziału dotyczącego naszej epopei narodowej, czyli Pana Tadeusza, Adama Mickiewicza. Nasz wieszcz przekazał nam obraz życia polskiej szlachty, na przykładzie Soplicowa. Jednak pan Fiedoruk nie zgadza się z Mickiewiczem. Twierdzi, że obraz przerzucony na karty epopei znacznie różni się od tego, co w tamtych czasach mogło dziać się w kuchni i w czasie przygotowań do spożywania posiłków. Zapewne niektórym panom spodoba się to, że mężczyźni zaczynali dzień od kieliszka wódki, by w ten sposób pobudzić organizm do życia i przy okazji zaostrzyć apetyty. Ciekawe co na to kobiety?

Poznamy tutaj również wiele historii związanych z jedzeniem w starożytności, w różnych krajach na świecie, ale też sporo dowiemy się z lokalnego, naszego terenu. Ciekawa jest historia jajek, a walka masła z margaryną, może nie na miecze, ale na smak może być iście interesująca. Czy konina była smaczna, bo jak tu zjeść swojego towarzysza podróży, gdy nie było innych środków lokomocji? Czy kanibalizm to potrzeba duchowa, czy czysto fizjologiczna? Kim była Lucyna Ćwierczakiewiczowa, jak przebiegało świniobicie na wsi byłem świadkiem takich "ekscesów", aż wreszcie dowiecie się, czy glutaminianu sodu i słynnej maggi należy się obawiać?

To zdecydowanie tylko kilka zagadnień, które poruszył autor. Nie sposób jeszcze zapomnieć o ulicznych saturatorach, jak wyglądała etykieta stołowa i co jada się w... kosmosie. A wszystko to ubarwiają czarno-białe ilustracje, mapy i faksymilia. Koniecznie się wybierzcie w niesamowitą podróż związaną z jedzeniem. Na pewno będziecie ukontentowani i na pewno mocno zgłodniejecie. A co do głodu i taki rozdział znajdziecie na kartach tego utworu literackiego.

biegajacybibl.

Posty:155

Dotyczy: Wędrówki Słodkiego Świstaka
Wysłany: 2021-10-24 00:13:52


Na Wędrówki Słodkiego Świstaka czekałem wypiekami na twarzy, przebierając nóżkami, chodząc po górach, nie spodziewając się, że autor książki przemierzał "moje" sudeckie szlaki i je tak pięknie opisał. Stop, stop, stop..., bo robi się bałagan, a ja za dużo chciałbym Wam od razu przekazać. Zacznijmy od początku!

Wędrówki... to książka napisana przez Leszka Bartołda " Słodkiego Świstaka". Dlaczego tak się nazywa? Od ponad 40 lat jest chory na cukrzycę insulinozależną, ale swoją aktywnością zaskoczy wielu z Was. Pod koniec lat 90. sprowadził się do Kęt, miasta położonego na Podbeskidziu w dolinie rzeki Soły. Tu już tylko krok, by znaleźć się w górach, a dokładniej w Beskidzie Małym i innych pasmach górskich. To właśnie tam poczuł ogromną pasję do gór, którą realizuje na każdym kroku. Do tego "walczy" z podstępną chorobą, jaką jest wspomniana cukrzyca i... ma się bardzo dobrze. Nie znam osobiście pana Leszka, choć kilka razy rozmawialiśmy, głównie przez portale społecznościowe. Mam jego pierwszą pozycję pt.: Z cukrzycą po górach, o której wkrótce też napiszę kilka słów. Bo jak pewnie pamiętacie, ja też choruję na cukrzycę, trochę krócej, bo 16 lat, pasjonuję się górami, napisałem też przewodnik, ale marzy mi się taka opowieść, jaką zawarł autor w niniejszej publikacji.

Już sama okładka przyciąga mój wzrok. Na środku niej znajduje się piękny słupek z tabliczkami szlakowymi, jednak nie ma tu napisów, gdzie szlak prowadzi i ile czasu zajmie, a pokazuje malowniczy krajobraz górski. Na pierwszy rzut oka nie spodziewałem się, że w lekturze znajdę fotografie autora i to w dodatku w kolorze, co jest na pewno ogromną zaletą publikacji. Na początku brakowało mi spisu wypraw, ale doszedłem do wniosku, że tym lepiej, bo od razu nie wiedziałem, gdzie pójdziemy na dokładnie opisaną wyprawę. Więc i ja nie zdradzę, gdzie Leszek Was poprowadzi, co pokaże słowami, a co obrazem zapisanym przez spust migawki w aparacie. A warto wyjść na górskie wędrowanie z autorem, choć powiem szczerze! Po pierwsze: trzeba nie mieć leku wysokości, po drugie dobrze wyregulowaną cukrzycę. O niej autor wspomina, a dokładniej o całodziennym monitorowaniu glikemii, co oznacza w sporym uproszczeniu sprawdzanie poziomów cukru za pomoc glukometra. Tu podziwiam Słodkiego Świstaka, bo nie miałbym odwagi chodzić z tak niskimi cukrami sam po górach. Nie będę wdawać się w szczegóły, ale po niskiej glikemii, ja od razu tracę siły i nie miałbym tyle sił, by pokonywać spore przewyższenia i długi kilometraż. Każdy jednak zna swój organizm i wie, na co sobie może pozwolić.

A więc zdradzę tylko tyle. Są tu Beskidy, są Tatry po obu stronach granicy, są też "moje" ukochane Sudety, a część trasy opisanej w książce opisałem również na moim nakanapowym blogu. Ba, jest trasa w Beskidach, którą i ja miałem możliwość przejścia dobre kilkanaście lat temu na początku mojej przygody z cukrzycą!

Jestem pod ogromnym wrażeniem lektury i dokonań Leszka Bartołda. Może być przykładem dla tych, którzy mają problemy z chorobą. Ruch to jeden z czynników, który pomaga walczyć z chorobą. Koniecznie musicie to przeczytać. Zobaczycie, że nie ma rzeczy niemożliwych. To też lektura dla zdrowych, którzy chcieliby poznać ciekawe górskie szlaki, ich historię i interesujące miejsca.

Może mi się uda wydać podobną książkę? Marzę o tym.

biegajacybibl.

Posty:155

Dotyczy: Biały pył : piekło na K2
Wysłany: 2021-10-24 00:12:01


Lodowi Wojownicy nie rodzą się na ulicy...
- Nie lubią życia w dolinach i w biegu!...
- Bo jeśli żyją, to tylko w mrozie i śniegu!
Większość książek o tematyce górskiej przeczytałem jednym tchem. O tych najwyższych, Himalajach i Karakorum, nie byłbym w stanie wyliczyć, a przecież literatura górska nie kończy się w najwyższych górach świata. Wiele z nich to autobiografie, biografie, reportaże, a rzadziej niestety powieści. Za nim zacząłem czytać Biały pył. Piekło na K2, z dużym sentymentem przypomniałem sobie książkę Jeffreya Archera pt.: Ścieżki chwały, gdzie autor w piękny sposób opisał Georga Malloryego, człowieka, który mógł być pierwszym zdobywcą najwyższej góry świata, Mount Everestu.

Wróćmy do trochę niższej góry, jednak o wiele bardziej niebezpiecznej, zdradliwej, śmiercionośnej, jeszcze do 16 stycznia 2021 roku, nie zdobytej zimą. K2, po chińsku tak, tak, kopiuj - wklej z wiki. Autor, Krzysztof Koziołek, człowiek, który uwielbia góry i ma do nich przysłowiowy rzut beretem, zdecydował się napisać thriller górski z elementami powieści przygodowej. Mieszkaniec Nowej Soli w swojej 20. jubileuszowej powieści, zabiera nas na drugi szczyt świata zwany Górą Gór. Warto dodać, że autor powieści skończył pisać książkę, gdy jeszcze szczyt nie został zdobyty zimą.

Wiemy z historii himalaizmu, że o większość część ośmiotysięczników zostało zdobytych przez Polaków. Ostatnim szczytem marzeń została sławna K2 i na nią chrapkę mieli Lodowi Wojownicy. Dlatego też Krzysztof Koziołek pod Czogori na lodowiec Baltoro do Concordii "wysłał" polską ekspedycję, która miała dokończyć dzieła. Zdobyć to, co do tej pory było niemożliwe. A niemożliwe przecież nie istnieje?

Grupa 13. uczestników czy aby to będzie szczęśliwa trzynastka?, którą dowodzi kierownik wyprawy, 67-letni Paweł Bochenek, jeden z najbardziej znanych i utytułowanych himalaistów, chce zdobyć K2. Wyprawa z Polski od samego początku trafia na wszelkie możliwe problemy, które mogą przydarzyć się powyżej bazy, położonej na wysokości około 5100 m n.p.m. Jak widać z powyższego w pionie do przejścia jest ponad 3 i pół kilometra w siarczystym mrozie, porywistym wietrze, lodzie i śniegu. Na śmiałków czekają również lawiny i seraki, które mogą zabić w ułamku sekundy. Wyprawa wybiera sobie drogę klasyczną Żebrem Abruzzi przez tak znane miejsca jak Komin Housea, Szyjka Butelki czy Czarna Piramida. Czy ktoś dotrze na szczyt? Co spotka śmiałków, który naruszyli spokój góry?

Autor bardzo sprawnie porusza się w slangu górskim, co czyni ją bardzo wiarygodną. Na pewno poniekąd konsultacji merytorycznej Leszka Cichego, pierwszego zdobywcy Mount Everestu zimą, który dokonał tego wraz z Krzysztofem Wielickim. Choć jestem pewien, że autor przeczytał nie jedną książkę na temat gór wysokich, a konsultacja była potwierdzeniem myśli autora. Postaci powieści idealnie oddają zachowania w bazie, obozach czy w trakcie wyczerpującej wspinaczki. Od razu można zdecydować się czy lubimy jedyną w tym towarzystwie kobietę, Zuzannę Niską, dziennikarza Krzysztofa Gardę, czy nastawionych na sukces Bartłomieja Michalskiego, Mirosława Kawalca i Andrzeja Pieca. Jakie ideały mają jedni, jakie drudzy?

Znakomita powieść! Wciągająca! Nie mogę powiedzieć, że idę wraz z bohaterami na szczyt, bo o tym ktoś już w recenzjach wspomniał i o czym mówił pan Krzysztof podczas promocji książki podczas Warszawskich Targów Książki w Warszawie. Jednak mogę stwierdzić, że od lektury nie można się oderwać, co zaowocowało niewyspaniem minionej nocy...

biegajacybibl.

Posty:155

Dotyczy: Michael Jordan : życie
Wysłany: 2020-06-11 11:54:08


Michael Jordan. Koszykarz wszech czasów. Jeden z najlepszych sportowców globu. Miałem to szczęście w życiu, że dane mi było oglądać jego grę na szklanym ekranie. Plakaty wisiały na ścianie pokoju, a każdy mecz chicagowskich Byków oglądany w tv był nie lada wydarzeniem. Przeczytałem do tej pory wszystko, co wpadło mi w ręce, a jest związane z Michalem Jordanem i Chicago Bulls. Gdy na rynku pojawiła się biografia Rolanda Lazenbyego, wiedziałem, że opasłe tomisko będzie dopełnieniem tego wszystkiego, czego nie wiedziałem o MJ-u.

RolLazenby to autor, który poświecił wiele lat życia na pisaniu książek o tematyce sportowej. Jego głównymi kierunkami była koszykówka i futbol amerykański. Dwie najbardziej znane książki, które zostały przetłumaczone na język polski to właśnie Michael Jordan. Życie i Kobe Bryant. Showman Od wczoraj, tj. 26 stycznia cały, nie tylko sportowy świat nie może pogodzić się ze śmiercią 41-letniego koszykarza. Fani koszykówki na pewno nie mogą doczekać się tłumaczenia książki - Bird. Portrait of a competitor.

Wróćmy do biografii wspaniałego Michaela. Na tylnej stronie okładki można znaleźć napis: Biografia Michaela Jordana postawiła pod znakiem zapytania sens pisania jakichkolwiek kolejnych. Mogę podpisać się pod tymi słowami. To kompletna historia koszykarza, począwszy od dzieciństwa, w którym bardzo długo musiał uznawać wyższość swojego starszego brata, Larryego, w starciach jeden na jeden pod koszem, zamontowanym na podwórku. Następnie musiał przeżyć pierwsze niepowodzenia w szkole średniej. Przy wzroście 170 cm nie dostał się do reprezentacji.

Jak widać z powyższego, nie był to udany początek. Kto spodziewałby się, że już wkrótce jego nieprzeciętny talent eksploduje? Jednak do sukcesów było jeszcze daleko. Został wybrany do Chicago Bulls w tzw. drafcie z numerem 3: Żaden center nie był już dostępny. Co mieliśmy zrobić? Jordan nie odwróci losów naszej drużyny. Nie tego od niego oczekuję. Jest bardzo dobry w ataku, ale nie jest dominatorem - powiedział Rod Thorn, który w latach 19781985 pracował w chicagowskim klubie jako generalny menedżer. Jak bardzo się mylił!

O sukcesach Jordana, również o porażkach, o jego prywatnym życiu, Lazenby napisał kompletną biografię. Fani koszykówki NBA, Chicago Bulls i samego Michaela, na pewno z przyjemnością przeczytają książkę. Inni mogą być trochę znudzeni objętością lektury. I jeszcze na koniec anegdotka... To chyba pierwsza książka, którą ciężko mi było skończyć. Zawsze jestem ciekawy jak dana lektura się zakończy. Tu... widziałem, ale nie chciałem dotrzeć do końca tej historii. Wspaniałej, niepowtarzalnej, porywającej, nie stroniącej od kontrowersji, po prostu nr 1. Nie czytałem do tej pory tak kompletnej książki o sportowcu.

biegajacybibl.

Posty:155

Dotyczy: Wyścig : autobiografia
Wysłany: 2020-06-11 11:53:13


No właśnie. Kto pamięta Wyścig Pokoju? Kto jest w stanie zanucić melodię, która towarzyszyła wielu Polakom, gdy w radio i tv słuchano i oglądano relację z tego największego wyścigu na terenie Polski, Cz słowacji i Niemieckiej Republiki Demokratycznej a także ZSRR, czy Austrii? Kto przypomni sobie choć trzy polskie nazwiska, wielkich mistrzów, którzy wygrywali ten wyścig? Będzie ciężko.

Nie było mi dane podziwiać sukcesów Ryszarda Szurkowskiego. Za to mogłem przeczytać znakomitą autobiografię, spisaną przez Krzysztofa Wyrzykowskiego i Kamila Wolnickiego. O ile pamiętam z lat. 80 takie nazwisko jak Lech Piasecki, który raz wygrał Wyścig Pokoju, to bohater książki ostatni raz wygrywał tą imprezę... 9 miesięcy przed moim narodzeniem w 1975 roku.

Znakomity kolarz, dwukrotny srebrny medalista olimpijski w jeździe drużynowej na czas, trzykrotny złoty medalista Mistrzostw Świata dwa razy drużynowo, a raz indywidualnie, zaczynał swoją przygodę z rowerem... w maju! Tak, tak! Dla niego inspiracją do trenowania kolarstwa był właśnie Wyścig Pokoju. Słuchał w radio jak zwyciężali inni wielcy polscy kolarze jak Stanisław Królak. Od małego jeździł rowerem "... mając sześć lat, uczyłem się jeździć na starej, wysłużonej, poniemieckiej damce". Do szkoły również trasę pokonywał na jednośladzie. W ten sposób zaczęła się wielka kariera Szurkowskiego, choć tak naprawdę do klubu sportowego dostał się w wieku, gdy był w trakcie służby wojskowej. Pierwszym poważnym sukcesem było Mistrzostwo Polski w... kolarstwie przełajowym.

W książce Szurkowski skupił się także na swoim wypadku jakiego doznał w czerwcu 2018 roku podczas jednego z wyścigów w Niemczech. Długo utrzymywano w tajemnicy, że jeden z najlepszych polskich kolarzy był bliski śmierci. Uderzył głową w asfalt, połamał praktycznie wszystkie kości twarzy, uszkodził rdzeń i kilka kręgów, sparaliżowane miał ręce i nogi. Podjął jednak ostatnią walkę, już nie na szosach, ale na powrót do sprawności.

Pragnę dodać, że kupując autobiografię kolarza, wspieramy go w jego walce o powrót do zdrowia. Można też dokonywać wpłat na konto fundacji Lions Club.

biegajacybibl.

Posty:155

Dotyczy: Polska : daj się zaskoczyć : trasy magiczne
Wysłany: 2020-06-11 11:51:28


To bardzo nietypowy przewodnik, ponieważ organizatorzy akcji - "Trasy Magiczne", Gazeta Wyborcza oraz Gazeta.pl i partner Continental Opony Sp. z o.o. zaproponowała współudział amatorom turystyki po naszym pięknym kraju. Każdy mógł zgłosić swoją magiczną trasę po Polsce i przesłać do redakcji. Potem trzeba było czekać, czy dana trasa spodobała się redakcji. Następnie nieoczekiwana radość! Było to jakiś czas temu, bo w 2013, ale warto przypomnieć, że taka pozycja znalazła się na rynku książkowym i... miałem w niej swój skromny udział! Każdy, kogo trasa została wybrana, otrzymał przewodnik w prezencie.

Za nim o rozdziale, który pozwolił mi zaistnieć na łamach przewodnika to był mój debiut, parę słów o przewodniku. Podzielony jest na 16 rozdziałów, którego każdy dotyczy jednego województwa. Kolejny podział to kilka tras po danym województwie. I dla przykładu: w rozdziale o województwie zachodniopomorskim Trasę 2 poleca Andrzej Krasiński, jr i prowadzi zainteresowanego - Dookoła Zalewu Szczecińskiego. M.in.: zachęca do przejazdu koło jeziora Dąbie, a następnie do zwiedzenia niewielkiej miejscowości Lubczyny. Tam można wypożyczyć kajaki i popłynąć do statku osadzonego na dnie. Każdy rozdział to również przepiękne fotografie, wiele ciekawostek, jak np. z tej trasy, że w Świnoujściu znajduje się najwyższa latarnia nad Bałtykiem i jedna z największych na świecie. O czym ja mogłem napisać w tym przewodniku?

Zdecydowanie o Ziemi Kłodzkiej, którą uwielbiam i o której napisałem własny przewodnik, który czeka na publikację mam nadzieję, że dojdzie to do skutku. W rozdziale dotyczącym województwa dolnośląskiego opisałem Magiczną Trasę, zwracając uwagę na Polanicę-Zdrój, Karłów ze Szczelińcem, Wambierzyce, Kudowę-Zdrój, Czermną, Duszniki-Zdrój i Szczytną. Żałuję jedynie, że w przewodniku nie ma moich fotografii, które przesłałem do redakcji, a zdjęcia fotografów związanych z Gazetą Wyborczą.

Może kiedyś powstanie druga edycja? Wtedy polecam spróbować swoich sił i wysłać swoją magiczną trasę po naszym kraju. A pięknych miejsc nie brakuje, o czym świadczy blisko 300 stron przewodnika.

biegajacybibl.

Posty:155

Dotyczy: Syn swojego ojca
Wysłany: 2020-06-11 11:50:07


Lubię odkrywać polskich autorów powieści kryminalnych. Przecież nasza rodzima proza nie jest gorsza od zagranicznej. Przekonałem się już nie raz, że czytając książki Krzysztofa Koziołka, Maxa Czornyja, Tomasza Duszyńskiego czy Katarzyny Puzyńskiej, możemy spodziewać się lektury na najwyższym poziomie. Z taką myślą sięgnąłem po "Syna swojego ojca" Dominika Sokołowskiego.

Autor książki studiował na Uniwersytecie Gdańskim, pracuje w Gdańsku i mieszka tam wraz ze swoją rodziną. Już 8 lat temu debiutował na rynku czytelniczym książkami o tematyce fantasy, których nie miałem okazji jeszcze przeczytać. Natomiast jego najnowsza powieść kryminalna osadzona jest właśnie we współczesnym Gdańsku i okolicach.

Od początku autor nie pozwala czytelnikowi na chwilę wytchnienia. Współczesny Gdańsk kryje wiele tajemnic, a akcja toczy się równolegle w trakcie kampanii wyborczej do parlamentu w roku 2015. Jest więc wątek polityczny, jest też wątek romansowy, jest też swoisty przewodnik po gdańskich ulicach, ważnych miejscach dla losów tego miasta.

Zaczyna się mocno, bo... od pręta wsadzonego w odbyt niemłodego mężczyzny. Na terenie Stoczni Gdańskiej, w opuszczonym budynku, młodzież znajduje ciało Henryka Klimka. Dlaczego ktoś tak bestialsko zamordował, jak się okaże, alkoholika i recydywistę? Z resztą kilka opisów wzbudzi zapewne zainteresowanie fanów kryminałów. Przykładem niech będzie przecinanie czaszki specjalną piłką podczas sekcji zwłok.

Sprawą zajmuje się doświadczony w zawodzie Leon Szmit, nazywany przez najbliższych - Leo. Najpierw kieruje swoje podejrzenia na meneli, żuli i alkoholików, ale zastanawia się dlaczego ktoś tak brutalnie zachował się i nabił ofiarę na stalowy pręt? Jak wiadomo proste rozwiązanie w takiej sytuacji nie miałoby sensu. Krok po kroku Szmit eliminuje kolejne osoby, które mogły być zamieszane w zbrodnię. Pomaga mu w tym podkomisarz Katarzyna Formela, która zdecydowanie wpada w oko żonatemu prokuratorowi.

A gdy okaże się, że ojciec prokuratora, były funkcjonariusz Służby Bezpieczeństwa może być zamieszany w tą sprawę to na pewno kryminał ten może spodobać się fanom literatury kryminalnej.

biegajacybibl.

Posty:155

Dotyczy: Tak będzie prościej
Wysłany: 2020-06-11 11:48:38


Jelenia Góra, Karpacz, Śnieżka, Jakuszyce... To miejsca bardzo dobrze mi znane, ponieważ jestem zapalonym turystą, często odwiedzającym Dolny Śląsk i nasze wspaniałe Sudety. Dlatego też nie mogłem przejść obojętnie obok kryminału, który na okładce ma słynną budowlę z najwyższego szczytu Karkonoszy jak i całych Sudetów. Tak! To obserwatorium meteorologiczne w kształcie kosmicznych talerzy na Śnieżce! A gdy powieść osnuta jest wokół postaci przewodnika sudeckiego Tadeusza Stecia, który został zamordowany z 11 na 12 stycznia 1993 roku w niewyjaśnionych okolicznościach, to jeszcze bardziej wciągnęła mnie ta historia.

Autor powieści kryminalnej, Przemysław Semczuk, jest dziennikarzem i publicystą piszącym na łamach Newsweeka, Wprost i Fokusa Historii. Jest autorem takich pozycji jak: Zatajone katastrofy PRL czy Maluch. Biografia. To pierwsza powieść, jaką przeczytałem i muszę przyznać, że po kolejne sięgnę zdecydowanie.

Wróćmy do "Tak będzie prościej" i do kanwy, na jakiej oparł Semczuk powieść. Powieści, która przenosi nas na Dolny Śląsk do Jeleniej Góry na początek lat. 90, a dokładniej do stycznia 1993 roku. To początki wolnej Polski, zmiany transformacji ustrojowej. Kim był Tadeusz Steć? Jak już wspomniałem był przewodnikiem sudeckim, który był znaną osobistością w kręgach przewodników górskich, członkiem innych organizacji społecznych. Był także autorem książek i wielu artykułów poświęconych Sudetom Zachodnim. Wielokrotnie odznaczany za swoje zasługi. W nocy z 11 na 12 stycznia zamordowany we własnym domu w Jeleniej Górze. Do tej pory policja nie znalazła sprawcy/ów. Jakie były motywy zbrodni. Mówi się, że zamordowany przyjaźnił się premierem Piotrem Jarosiewiczem, kluczowe mogło być to, że Steć był homoseksualistą.

Sprawa morderstwa odbija się szerokim echem nie tylko wśród lokalnych mieszkańców. Do sprawy wyjaśnienia zabójstwa, bo wszystko na to wskazuje, zostaje wyznaczony komisarz Paweł Ciszewski. Od początku nie może złapać punktu zaczepienia. Ludzie nie chcą zbytnio współpracować, bo Steć był człowiek-legendą, i nikt nie chciał głośno mówić o jego życiu prywatnym. Jak to w powieściach kryminalnych bywa, Ciszewski wreszcie trafia na trop, ponieważ dowiaduje się o tym, że człowiek, który został zamordowany, był homoseksualistą, sprowadzającym do domu licznych partnerów i nie zawsze pełnoletnich. Wychodzi też plotka znajomości przewodnika z komunistycznym premierem Jaroszewiczem. Kolejny trop to przemytnictwo związane z karkonoską granicą z Czechami, a jeszcze przed 89. rokiem Cz słowacją. Są kolejne ciała i sprawa staje się coraz bardziej zagmatwana.

Autor odważnie wkracza w środowisko homoseksualne i przedstawia jego strony. Prócz tego są tu wątki polityczne, a także przemytnicze związane ze światem przestępczym początku wolnej Polski. Ale też przepiękne góry, znane miejsca na mapie Karkonoszy, które warto odwiedzić.

biegajacybibl.

Posty:155

Dotyczy: Sekrety Wrocławia
Wysłany: 2020-06-11 11:46:56


Każde miasto skrywa swoje sekrety. Niedawno natrafiłem na serię książek dotyczących różnych miast polskich Poznaj sekrety polskich miast, wydaną przez Księży Młyn Dom Wydawniczy z Łodzi. Na pierwszą pozycję wybrałem Wrocław. Miasto piękne i bardzo ciekawe. Autorem Sekretów Wrocławia jest Tamara Barriga, redaktorka,dziennikarka TVN24.pl, a przede wszystkim... "encyklopedia wiedzy" o Dolnym Śląsku. Dzięki jej ogromnej wiedzy, pasji oraz znakomitego kunsztu pisarskiego, który zainteresuje tych, którzy nie lubią uczyć się i czytać o historii, mogłem dowiedzieć się wielu nieznanych mi faktów dotyczących Wrocławia.

40 rozdziałów, każdy kilkustronicowy, poświęcony wydarzeniu, osobie, miejscu w stolicy Dolnego Śląska. Wiele faktów, które dotyczyły jeszcze Wrocławia, gdy ten należał do Niemiec. Bogata szata graficzna, wiele czarnobiałych zdjęć i faksymiliów. Dlatego też część rozdziałów to historia Breslau. Czym zaciekawiła i zaskoczyła mnie, a nawet szokowała Tamara Barriga? Wymienię tylko kilka, by nie zdradzać wszystkich ciekawostek:

- w lipcu 1963 roku Wrocław został odcięty od świata, bo... wybuchła epidemia ospy wietrznej. Na drogach wjazdowych ustawiona tablice - Zakaz wjazdu do Wrocławia osobom nieszczepionym przeciw ospie. Trzeba było posiadać odpowiednie zaświadczenie o szczepieniu!
- na pewno znacie i na pewno większość używała kremu Nivea. Jaki związek miał on z Wrocławiem? Oskar Troplowitz! To on mieszkaniec Breslau pod koniec XIX wieku zamieszkał z rodzicami, po przeprowadzce z niemieckich wtedy Gliwic. W 1911 roku w Altonie koło Hamburga, powstała fabryka, w której naukowiec wypuścił na rynek renomowaną markę, którą cieszymy się po dzień dzisiejszy.
- Alois Alzheimer. To nazwisko zna wielu, ale pewnie mało osób wie, że światowej sławy psychiatra i neurochirurg od 1912 roku pracował i leczył w Breslau.
- dla mnie najbardziej wstrząsające i pokazujące odwagę wydarzenie. Wrocławskie zoo, rok 1957. Mały Krzyś spadł na wybieg niedźwiedzi. Wśród tłumu znalazł się chętny, który wydarł drapieżnikom mocno pokiereszowanego młodego chłopca. Był nim Edward Witkowski, którego okrzyknięto bohaterem.

To tylko kilka przykładów dotyczących Wrocławia. Tylko ułamek tego, co przygotowała pani Barriga. A żeby było ciekawiej jest już druga część Sekretów Wrocławia, którą przeczytam z ogromną przyjemnością. I nie tylko Wrocław. W kolejce czekają, m.in.: Poznań, Warszawa, Krynica-Zdrój, Wałbrzych i wiele, wiele innych. Serię zdecydowanie polecam dla poszukujących wiedzy historycznej. Na pewno dla młodzieży będzie wspaniałą lekturą.

biegajacybibl.

Posty:155

Dotyczy: Terlecki
Wysłany: 2020-06-11 11:46:02


Są optymistyczne biografie sportowców, są też takie, które na pewno do takich nie można zaliczyć. Tylko już od nas samych, czytelników, zależy, czy zdecydujemy się przeczytać książkę, która nie ma szczęśliwego zakończenia. I tak jest w przypadku biografii Stanisława Terleckiego.

Zacznijmy jednak od autora. Piotr Dobrowolski to były dziennikarz Super Expressu, znawca tematyki piłkarskiej Książka o Terleckim jest jego drugą pozycją, po opowieści o Dawidzie Janczyku - Dawid Janczyk. Moja spowiedź.

Sam piłkarz mógł zostać wielką postacią w świecie futbolu. Niestety, będąc w szczytowej formie, z Mundialu w Argentynie w 1978 roku, wykluczyła go kontuzja. Cztery lata później, po aferze na Okęciu, nie powołano go na kolejne Mistrzostwa Świata w Hiszpanii. Stanisław Terlecki urodził się w Warszawie i tu też zaczynał swoją piłkarską karierę. Autor książki, Piotr Dobrowolski, podąża śladami piłkarza, rozmawia z ludźmi związanymi z wybitnym piłkarzem, próbuje zrozumieć, to co wydarzyło się w życiu futbolisty. Jak się okaże... to tragiczna opowieść. O aferze na Okęciu, którą pewnie znają już tylko starsi kibice futbolu, i która to w dużej mierze przekreśliła karierę reprezentacyjną piłkarza. O kontuzji, która uniemożliwiła mu wyjazd na Mistrzostwa Świata do Argentyny. To też bardzo smutne losy sportowca w ostatnich latach życia i jego tragiczna śmierć. Jak mogło do tego dojść? Co spowodowało, że wielki piłkarz odszedł z tego świata, pogrążony w biedzie i w oparach alkoholu? Był wybitnym piłkarzem, na pewno nie spełnionym. Kojarzony jest przede wszystkim z ŁKS-em, gdzie jego talent się rozwinął, następnie po "niepowodzeniach" w kadrze wyruszył w podróż za ocean, gdzie grał m.i.n w New York Cosmos. Po powrocie chwilę pograł w Legii, by znów stać się piłkarzem jego ŁKS-u, a następnie Polonii Warszawa, gdzie oficjalnie zakończył karierę. Próbował "trenerki"... był też prezesem podwarszawskiego klubu z Nadarzyna.... Zmarł 28 grudnia 2017 w Łodzi. Spoczął na Cmentarzu Wolskim w Warszawie w rodzinnej mogile. Odwiedzając gród dziadków i pradziadków, zapaliłem również znicz na grobie piłkarza...

biegajacybibl.

Posty:155

Dotyczy: Furia rodzi się w sławie
Wysłany: 2020-06-11 11:45:06


Furia rodzi się w Sławie to powieść kryminalna w stylu retro, napisana przez pana Krzysztofa Koziołka. Po Imieniu Pani, Wzgórzu Piastów i Górze Synaj, które przeczytałem wcześniej autor zabiera nas w nie tak odległą przeszłość, bo w drugą część 1944 roku do Sławy. Jest przełom sierpnia i września upalnego lata.

Sława wtedy z niemieckiego Schlawa to miejscowość uzdrowiskowa położona w województwie lubuskim nad urokliwym Jeziorem Sławskim tzw. "Sląskim Morzem", które odegra istotną rolę w powieści. Jak się okazuje, po przeczytaniu kilkunastu stron, poznajemy bohaterów znanych z Góry Synaj i Wzgórza Piastów, a sama Góra Synaj, napisana po Furii... okazuje się być prequelem powieści, którą właśnie skończyłem czytać. To tutaj z dala od wojennego frontu leczą się inwalidzi wojenni, żołnierze, którzy odnosili rany w wielu bitwach, chylącemu się ku upadkowi imperium Adolfa Hitlera.

Jedną z bohaterek jest hrabina Franziska von Häften, as polskiego wywiadu oraz asystent kryminalny Anton Habicht, członek NSDAP i gorliwy nazista, który musi wyjaśnić serię morderstw dokonywanych na młodych dziewczętach mieszkających w tej miejscowości. W tym czasie we sławskim barokowym pałacu Sturmbannführer SS Carl Düchter prowadzi ściśle tajne badania naukowe.

Czy morderstwa związane są z tym co dzieje się za niedostępnymi murami pałacu? Co ma z tym wspólnego stacjonująca jednostka Marine Hitlerjugend? Czego dowiemy się w powieści o... Hugo Bossie? Jaką rolę odegra odważna Franziska, a właściwie Franciszka Maciejków? Książkę pana Krzysztofa Koziołka czyta się z dużą przyjemnością. Jest to idealne połączenie kryminału i interesującej historii, napięcie dozowane stopniowo nie pozwala oderwać się od kart powieści. Wyraziste postaci , wątki obyczajowe, kryminalne i tło historyczne to idealne połączenie na udany kryminał w stylu retro. Ten gatunek od dawna jest moim ulubionym.Chyba nie muszę zachęcać do przeczytania tego kryminału? Tego, jak i innych znakomitego autora pochodzącego z Dolnego Śląska.

biegajacybibl.

Posty:155

Dotyczy: Góry z duszą. 3, Szczyty marzeń
Wysłany: 2020-06-11 11:44:26


To już trzecia część Gór z duszą podróżniczki, himalaistki, dziennikarki, Moniki Witkowskiej. Dwie pierwsze przeczytałem jednym tchem. Nie inaczej było z częścią nr 3!

Monika Witkowska odwiedziła już ponad 180 krajów świata, była na wszystkich kontynentach! Ma na swoim koncie wejścia na trzy ośmiotysięczniki - Mount Everest, jako dziesiąta Polka, Manaslu i Lhotse. To nie jedyne jej szczyty w górach wysokich. Ma w swoim dorobku wspinaczkowym Koronę Gór Ziemi. Prócz pasji górskich, podróżniczka opłynęła Przylądek Horn już dwukrotnie na różnych jachtach. Na morzach i oceanach przepłynęła już ponad 30 tysięcy mil morskich.

W trzeciej części, mam nadzieję, że nie ostatniej, zdobywczyni Korony Ziemi zabiera nas na kolejne szczyty marzeń. Tym razem są to: Kazbek w Gruzji, Dolomity i przepiękne via ferraty we Włoszech, Mount Vinson na Antarktydzie gdzie skompletowała Koronę Ziemi, Piramida Carstensza w Nowej Gwinei, Teide na Wyspach Kanaryjskich, czy nasze polskie Bieszczady, z najwyższym szczytem Tarnicą.

Każda opowieść to dziennik z wyprawy, plus ciekawe anegdoty związane z danym miejscem, które pozwalają poznać kulturę, legendy i inne ciekawe informacje. Do tego praktyczny poradnik, kiedy zdobywać dany szczyt, w jakim okresie i co równie ważne ile pieniążków potrzeba, by zdobyć któryś ze szczytów marzeń. Jak zawsze Góry z duszą to przepiękne fotografie, które ogląda się z zapartym tchem. To one pozwalają pomarzyć czytelnikowi o zdobyciu, któregokolwiek z nich. Niech przykładem będą:

- Dlaczego o ośmiotysięczniku Annapurna I mówi się że to góra zabójca? Dlaczego warto wybrać się na trekking do bazy pod Annapurną? Jakie przesądy mają zamieszkujące na tamtych terenach Gurungowie i dlaczego mają trzy kalendarze?,
- Skąd się wzięły w Bieszczadach anioły, gdzie znajduje się grób Hrabiny i kim był rozsławiony piosenką Majster Bieda?
- Na czym polegają via ferraty i które z nich, będąc w Dolomitach, warto zrobić? Dlaczego według legendy Marmolada stała się lodowcem?

Pozycje z tej serii przeznaczone są dla tych, którzy marzą o zdobywaniu szczytów i to nie tylko tych najwyższych.

biegajacybibl.

Posty:155

Dotyczy: Prześcignąć swój czas
Wysłany: 2020-06-11 11:43:38


Ireny Kirszenstein-Szewińskiej fanom sportu nie trzeba przedstawiać. To najwybitniejsza polska lekkoatletka w historii polskiego sportu. Świadczą o tym medale Igrzysk Olimpijskich, Mistrzostwa Świata i Europy, a do tego rekordy świata, które kolekcjonowała w swoim dorobku. Dlatego też, jako amator-biegacz, z dużym zainteresowaniem sięgnąłem po jej biografię, spisaną przez Macieja Petruczenko, cenionego redaktora Przeglądu Sportowego.

Irenissima urodziła się w Leningradzie w maju 1946 roku. Nawet sam Putin, który cenił osiągnięcia Ireny, gdy spotkał się ze wspaniałą sportsmenką, podkreślał, że urodzili się w jednym mieście. Inną dla mnie ciekawą informacją jest fakt, że Szewińska wraz ze swoją rodziną mieszkała na warszawskim Bemowie, gdzie ja pracuję 22 lata... Nasza mistrzyni była znana na całym świecie i wszędzie była goszczona jako wielka gwiazda.

Nie sposób przytoczyć wszystkiego, co zawarł w książce pan Petruczenko. Chronologiczne autor przestawił tu życie Ireny i jej najbliższych. Opisał krok po kroku jej karierę, na tle prl-owskiej Polski. Jej pierwsze sukcesy, po starty praktycznie na całej kuli ziemskiej. To fenomenalne rekordy w różnych dyscyplinach: biegach na 100, 200, 400 metrów, sztafetach 4x100 i 4x400 metrów, w których to często startowała, to też dobre wyniki w skoku w dal, z której to konkurencji musiała zrezygnować.

W książce znajdziemy wypowiedzi Ireny, jej męża Janusza Szewińskiego, jej trenera, ale też znakomitego fotografa, którego zdjęcia zamieszczał Przegląd Sportowy. To też bogaty materiał z wynikami Ireny w poszczególnych startach. To też wiele zdjęć z różnych startów czy ze spotkań z innymi osobistościami i osobistościami, jak np. Królowa Elżbieta, wspomniany Putin, Barack Obama, Lech Wałęsa, poprzez sportowców jak Usain Bolt, Pele, Justyna Kowalczyk, czy Adam Małysz, Kamil Stoch i Anita Włodarczyk.

Książkę mogę polecić nie tylko fanom sportu. To ciekawa biografia o nieskazitelnej kobiecie, o pogodnym usposobieniu, serdeczności i uprzejmości dla innych konkurujących z nią na bieżni. Każdy, kto lubi interesujące książki o tematyce biograficznej powinien sięgnąć po: Prześcignąć swój czas: kariera Ireny Szewińskiej od kulis.

Irena Szewińska zmarła po chorobie nowotworowej 28 czerwca 2018 roku w Warszawie... Na zawsze pozostanie w mojej pamięci.

biegajacybibl.

Posty:155

Dotyczy: Sekrety Wałbrzycha
Wysłany: 2020-06-11 11:42:52


Po niesamowicie ciekawej książce z tej serii pt. Sekrety Wrocławia, postanowiłem "zostać" na Dolnym Śląsku i przemieścić się do niedaleko położonego od stolicy tego regionu, Wałbrzycha. I to miasto również skrywa swoje sekrety. Seria - Poznaj sekrety polskich miast, wydana przez Księży Młyn Dom Wydawniczy w Łodzi, na pewno zadowoli wielu czytelników, którzy pragną poznać ciekawe historie, czasem przerażające, czasem niesamowite, a czasem takie, o których słyszymy pierwszy raz.

Autorem Sekretów Wałbrzycha jest Artur Szałkowski, który zadebiutował tą książką. Znawca swoich okolic, pracuje w lokalnej prasie wałbrzyskiej. Dzięki temu mamy możliwość dowiedzieć się wiadomości, które na pewno zaspokoją wiedzę na tematy związane z Wałbrzychem jak i najbliższymi okolicami ze znanym turystom miasteczkiem Walimiem.

Samo miasto usytuowane jest na Pogórzu Zachodniosudeckim i w Sudetach Środkowych. Ważne jest, że północna część miasta położona jest na Pogórzu Wałbrzyskim, a południowa w Górach Wałbrzyskich i Kotlinie Wałbrzyskiej. Ciekawe jest to, że najwyższym punktem miasta jest szczyt Borowa 853 metry n.p.m, a najniższym jest dolina Pełcznicy, nad którą leży miasto, a położonym na wysokości 315 metrów n.p.m. Takie ukształtowanie miasta miało wpływ np. na komunikację miejską.

Czym może zachwycić i zaciekawić Wałbrzych?

Na pewno większość z Was kojarzy zamek Książ, który ma swoją burzliwą historię. Historię, która skrywa jeszcze wiele tajemnic. Zamek jest piękny, a rzesze zwiedzających nie mają końca. Jeden z rozdziałów poświęcony jest właśnie temu miejscu. Są też wątki sportowe. Zapewne kibice piłkarscy kojarzą Włodzimierza Ciołka, który w 1982 roku podczas spotkania z Peru w Mistrzostwach Świata w Piłce Nożnej w Hiszpanii zmienił na boisku Włodzimierza Smolarka. Dwie minuty później przypieczętował zwycięstwo naszej reprezentacji, strzelając piątego gola. Wychowanek Górnika Wałbrzych razem z kolegami świętował srebrny medal i trzecie miejsce w hiszpańskim Mundialu. O wiele bardziej ciekawa jest historia innego piłkarza. Marian Szeja był rezerwowym piłkarzem drużyny Kazimierza Górskiego, która zdobyła Mistrzostwo Olimpijskie w Monachium, jednak on medalu nie otrzymał. Dlaczego? Dowiecie się z tej książki. Na pewno zaciekawią Was rozdziały o komunikacji miejskiej. Dlaczego jazda tramwajami była niebezpieczna? Do kiedy po ulicach Wałbrzycha jeździły trolejbusy? Kto podczas I wojny światowej był przełożonym... Adolfa Hitlera? A to dopiero tylko kilka rozdziałów!!! Zachęcam do przeczytania nie tylko Sekretów Wałbrzycha, ale też innych pozycji z tej arcyciekawej serii.

biegajacybibl.

Posty:155

Dotyczy: Rana
Wysłany: 2020-06-11 11:42:11


Gdy przeczytałem Żmijowisko, byłem bardzo rozczarowany. Ta historia nie przypadła mi do gustu. Dopiero serial wyemitowany przez Canal+ poprawił zdecydowanie sytuację. Może dlatego zdecydowałem się przeczytać inną powieść Wojciecha Chmielarza - Ranę. Trochę po namowach czytelników i koleżanek w pracy. Uznałem, że jeżeli im się podobała, to warto spróbować.

Już od pierwszych stron ciężko było mi oderwać się od niej. Znajdujemy się we współczesnej Warszawie, w jednej z prywatnych szkół. Główną bohaterką powieści jest Klementyna Jastrzębska. Nie ma pracy, jednak niespodziewanie znajduje ją właśnie w wyżej wspomnianej szkole. Bardzo szybko załatwia formalności, co w dzisiejszych czasach wydaje się podejrzane. Będzie tak jak kiedyś uczyć matematyki. Poznaje Elżbietę, nauczycielkę języka polskiego, z którą pali papierosy, mimo zakazu palenia dla nauczycieli, nałożonego przez panującą dyrektorkę szkoły.

Niestety wkrótce jedna z uczennic, Marysia, rzuca się pod pociąg przy Dworcu Wschodnim. Elżbieta nie wierzy, że jedna z najlepszych uczennic mogła to zrobić. Jaki miała motyw? Wszystko zaczyna się komplikować, bo Klementyna znajduje ciało polonistki w szkole i... ucieka z miejsca tragedii. Następnego dnia w szkole wszystko zaprzecza temu, co się stało poprzedniego wieczoru. Dyrektorka szkoły twierdzi, że Ela zwolniła się z pracy, ponieważ uderzyła w twarz Gniewomira, jednego z uczniów. Licząc się ze zwolnieniem dyscyplinarnym sama postanowiła zwolnić się ze szkoły.

Wszyscy mają tu mają jakieś tajemnice, które wychodzą na jaw. Nikt tutaj nie jest kryształowy, każdy ma coś za uszami. Szczególnie główna bohaterka, Klementyna, która będąc małym dzieckiem była maltretowana przez ojca-tyrana. Dyrektorka wraz z mężem, Elżbieta, czy uczniowie z klasy z córką dyrektorki na czele i sam niepełnosprawny Gniewomir. Nic nie jest jasne... a samo zakończenie może zaskoczyć nie jedną osobę, ponieważ praktycznie wszystkie postaci mogą być potencjalnymi zbrodniarzami

Z chęcią przeczytam inne powieści autora, Ranę polecam zdecydowanie!

biegajacybibl.

Posty:155

Dotyczy: Operacja aksamit
Wysłany: 2020-06-11 11:41:25


Jeśli chcesz przeczytać dobry kryminał osadzony w realiach współczesnej Polski to musisz koniecznie sięgnąć po książkę pana Krzysztofa Koziołka - Operacja Aksamit. Ja powoli nadrabiam zaległości, ponieważ książki autora z Dolnego Śląska, zacząłem czytać od Imienia Pani. Teraz wróciłem do wydanej w 2016 roku świetnej powieści kryminalnej z ulubionym bohaterem Andrzejem Sokołem, dziennikarzem i jego życiową partnerką, funkcjonariuszką ABW, Sarą Bednarz.

Andrzej Sokół jest mi znany z innych książek: Trzy dni Sokoła, Droga bez powrotu, Będę Cię szukał aż Cię odnajdę oraz jego postać znajdziecie w najnowszej powieści Będę Cię szukał aż Cię pokocham.

Główny bohater, Andrzej Sokół to taka postać, która zawsze musi znaleźć się w tarapatach. Zawsze wydaje się, że z danej sytuacji nie wyjdzie żywy, ale on zawsze wywija się bandytom, oprychom czy policji. To taki James Bond, który musi rozwikłać sprawę do końca, dla którego nie ma rzeczy niemożliwych. Dla innych może być mission impossible, dla niego te słowa nie istnieją.

Akcja powieści rozpoczyna się od momentu, gdy policja znajduje ciało bezdomnego w starej, opuszczonej fabryce w Nowej Soli. Sekcja zwłok wykazuje, że człowiek ten zapił się na śmierć. Śmiercią bezdomnego zainteresował się Sokół, któremu pomaga w prywatnym, dziennikarskim śledztwie Sara Bednarz, funkcjonariuszka ABW.

W tym czasie w Warszawie w pewnej restauracji minister spraw wewnętrznych ma spotkanie z prezesem Narodowego Banku Polskiego. Przy wytrawnej uczcie ośmiorniczki popijane wytrawnych koniakiem omawiają biznes, który może przynieść im ogromne bogactwo. W kraju tworzy się Grupa Aksamit, którą tworzy partia rządząca, która wykorzysta wszelkie środki, by biznes doprowadzić do końca i mocno się wzbogacić.

Tempo akcji, jej zwroty - to czy ta się dobrze. Mimo że mamy tu do czynienia z polityką prywatnie nie mogę patrzeć na to co się dzieje w niej obecnie jak i w czasie, kiedy realia powieści są osadzone, powieść czyta się jednym tchem. Z resztą tak jak inne książki pana Krzysztofa Koziołka. Polecam.

biegajacybibl.

Posty:155

Dotyczy: Kształt nocy
Wysłany: 2020-06-11 11:39:19


Nie powiem... bardzo długo czekałem na najnowszą powieść Tess Gerritsen, jednej z najbardziej ulubionych przeze mnie amerykańskich autorek thrillerów psychologicznych czy thrillerów medycznych. Z dużym sentymentem wspominam takie hity jak Skalpel, Chirurg czy Dawca. No i dwie panie - Jane Rizzoli i Maura Isles... Ten duet uwielbiam najbardziej. Dlatego też, sięgając po Kształt nocy, liczyłem na znakomitą lekturę, którą będę mógł polecić innym!

Przejdźmy zatem to tego, co spłodziła amerykańska pisarka, która z zawodu jest internistką, a jej sukces po powieści Dawca, spowodował, że całkowicie porzuciła praktykę lekarską. Tym razem przenosimy się do Maine, miejscowości w regionie Nowej Anglii, położonej nad Oceanem Atlantyckim. To tu, a dokładniej w Strażnicy Brodiego, rozgrywa się akcja powieści. Strażnica Brodiego po posiadłość, która liczy sobie ponad 150 lat, a należała do kapitana statku o nazwie Minotaur, Jeremieha Brodiego. Ten dorobił się majątku, pływając po oceanach całego świata. Posiadłość na kilka miesięcy wynajmuje Ava Collette, która przeszła wiele w swoim życiu. W podupadłej rezydencji musi zakończyć pracę nad książką kucharską. Dom położony w tak pięknym miejscu ma się okazać inspiracją do jej wspaniałych przepisów kulinarnych. Prawda, że zapowiada się bajecznie, sielankowo i wręcz romantycznie?

Z każdą kolejną stroną dowiadujemy się, że bohaterka powieści nie jest kryształowa. Po ostatnim Sylwestrze, podczas którego doszło do nie przewidzianej sytuacji nie może pozbierać się w swoim życiu. Ucieczka do Maine ma to zmienić. Ave próbuje wziąć się do pracy, jednak częściowo na drodze do ukończenia książki staje alkohol i to... co dzieje się w dziewiętnastowiecznym budynku. Avę "nawiedza" ni to duch, ni to zjawa. Uwodzi kobietę, która poddaje się całkowicie temu, co dzieje się wieczorami w nowo zamieszkałym budynku.

A gdy Ava dowiaduje się, że w posiadłości przed nią mieszkały inne kobiety, podobne do niej, i które ginęły w niewyjaśnionych okolicznościach, postanawia przeprowadzić śledztwo. Jak ono się zakończy?

Fani Tess Gerritsen mogą być rozczarowani. Fani powieści... paranormalnych mogą być zaciekawieni. Fani thrillerów psychologicznych na pewno będą uśmiechać się pod nosem. Ja jestem zawiedziony...

biegajacybibl.

Posty:155

Dotyczy: Trzy bieguny
Wysłany: 2020-06-11 11:38:32


Zawsze wydawało mi się, że mamy dwa bieguny Ziemi. Przyznaję się, że nie wiedziałem, że najwyższa góra świata - Mount Everest Czomolungma mierzący 8848 m n.p.m., a wedle innych źródeł 8844 tak wymierzyli Chińczycy, 8850 Amerykanie to trzeci biegun naszej Ziemi. Symboliczny bo symboliczny, ale uważany za biegun. Dlatego też nie mogłem pominąć książki napisanej przez Julię Hamerę, pasjonatkę literatury faktu, pt.: Trzy bieguny.

Bohaterami Trzech biegunów jest sławny polarnik, Marek Kamiński, który jako pierwszy człowiek w jednym roku bez pomocy z zewnątrz dotarł do obu biegunów - północnego i południowego oraz Leszek Cichy, himalaista, który jako pierwszy człowiek na Ziemi wraz z Krzysztofem Wielickim stanęli zimą jako pierwsi na najwyższej górze świata.

W swej książce warszawianka, przedstawiła sylwetki obu ważnych dla Polski podróżników. Dlaczego w jednej książce połączyła te wybitne postaci? Trzeba napisać, że Kamiński i Cichy, w pewnym momencie życia, postanowili, że wspólnie ruszą na najwyższy szczyt najbardziej zimnego kontynentu naszej kuli ziemskiej. Tym szczytem jest Masyw Vinsona, położony na Antarktydzie i mierzący 4892 m n.p.m. Szczyt te wznosi się prawie 3 kilometry ponad teren, a zdobycie nie należy do najłatwiejszych. W lato w tych okolicach temperatura wynosi nawet -30 stopni, zimą temperatura może spaść do niewyobrażalnych -90 stopni Celsjusza.

Jak poradzili sobie nasi dzielni podróżnicy? Co spotkało ich w trakcie zdobywania Masywu Vinsona? Jak ta niesamowicie trudna wspinaczka połączyła ich życiowe drogi? Jakie inne plany podróżnicze zrealizowali razem, a jakie osobno? To niesamowita podróż na granicy życia, gdzie o śmierć ocierali się nie raz, nie dwa, gdzie adrenalina pobudzała ich do dalszych działań. To opowieść o wielkich pasjach i jeszcze większych wyzwaniach. Nie sposób wymienić ich wszystkich, ale warto dodać, że Leszek Cichy jest pierwszym polskim zdobywcą Korony Ziemi, a Marek Kamiński pieszo przebył drogę świętego Jakuba z Królewca do Santiago de Compostela, idąc około 4000 kilometrów.

biegajacybibl.

Posty:155

Dotyczy: Uśpione królowe
Wysłany: 2020-06-11 11:37:46


Dlaczego sięgnąłem po kryminał Hanny Greń - Uśpione królowe, osadzony w pięknym miejscu, jakim jest Beskid Śląski? Na pewno dlatego, że autorka książki związana jest z tymi okolicami. Uwielbiam góry, uwielbiam kryminały. Połączenie tych dwóch pasji przez urodzoną w Wiśle, autorkę powieści, mogło być interesujące.

Uśpione królowe to pierwszy tom cyklu - W trójkącie beskidzkim. Tym bardziej byłem ciekaw, jak pani Hanna wplecie piękno Beskidów w swój kryminał. I tu niestety się zawiodłem. Mało tutaj miejsca na ukazanie przyrody na tle makabrycznej zbrodni. A przecież Wisła i okolice to piękne miejsca, piękne góry, wspaniałe krajobrazy. A zbrodnia, i to nie jedna, jest na pewno bestialska, straszna. Sama powieść wciąga czytelnika i przydałoby się trochę bardziej ukazać południową część Polski. Wróćmy jednak do morderstw.

Kim jest Sprzedawca Snów? Dlaczego tak siebie nazwał? Dlaczego atakuje raz w roku dokładnie na początku września, trzeciego dnia tego powakacyjnego miesiąca? Dlaczego jego zbrodnie są makabryczne? Co zawiniły kobiety, które znalazły się na jego drodze, by tak cierpieć i w niewiarygodny sposób umierać w męczarniach?

Próbują to wyjaśnić nadkomisarz Konrad Procner i komisarz Marcin Cieślar, jednak ich wysiłki spełzają na niczym. Jedynym tropem, który może doprowadzić ich do ujęcia psychopaty jest pozostawiany list na miejscu zbrodni. A w nim tajemnicze słowa: "Sprzedałem jej sen. Cudowny, wieczny sen. Przedtem grzeszyła, teraz śpi szczęśliwa. Odkupienie poprzez cierpienie, sen przez śmierć."

Na drodze mężczyzn stają dwie kobiety, których imiona nie są zbyt popularne - Zena i Petra. I tu trzeba dodać, że wątek obyczajowy będzie miał istotny wpływ na rozszyfrowanie zagadki. Czy płeć piękna będzie miała coś wspólnego ze Sprzedawcą Snów? Czy kobiety będą pomocne i czy wreszcie dojdzie do schwytania psychopatycznego mordercy?

Dodatkowym smaczkiem powieści jest wplatanie w dialogi lokalnej gwary. To na pewno ważny element powieści, warto przecież przekazywać z pokolenia na pokolenie spuścizny językowej. Czy to w górach, w centrum Polski, czy na Kaszubach.

Z chęcią zajrzę do kolejnych tomów cyklu.

biegajacybibl.

Posty:155

Dotyczy: Szukaj mnie
Wysłany: 2020-06-11 11:36:52


Amerykańska pisarka, jedna z moich ulubionych autorek thrillerów psychologicznych, powróciła i ponownie pozytywnie mnie zaskoczyła. Ileż to czasu minęło, kiedy przeczytałem jej pierwsze powieści na rynku polskim? Ciężko powiedzieć... Nawet nie jestem w stanie przytoczyć pierwszego tytułu. Mąż doskonały? Samotna? Trzecia ofiara? Jest duża szansa, że któraś z tych!

"Szukaj mnie" to kolejna powieść ze znaną detektyw, sierżant D.D. Waren oraz Florą Dane, którą poznajemy w poprzedniej książce pisarki pt. "Znajdź ją". W niej Flora, młoda studentka college`u została porwana podczas przerwy "na ferie wiosenne". Przez 472 dni walczyła z okrutnym psychopatą, który posuwał się do najokrutniejszych czynów. Jak widać, z tej sytuacji bez wyjścia, udało jej się wyrwać, bo w kolejnej części odgrywa jedną z ważnych postaci.

Fabuła powieści skupiona jest wokół brutalnego morderstwa w domu pięcioosobowej rodziny. W Brighton w jednej z dzielnic Bostonu zostaje z zimną krwią zastrzelona rodzina. Są cztery trupy. Dorosły mężczyzna i kobieta oraz dwoje dzieci - dziewczynka i chłopiec. Wygląda na to, że bestialska zbrodnia została zaplanowana. Okazuje się jednak, że tuż przed tym tragicznym zdarzeniem, z domu wychodzi jeszcze jedna domowniczka, Roxanna Baez, której towarzyszą dwa ślepe pieski.

Czy młodociana córka zabitej kobiety i ojczyma ma coś wspólnego ze zbrodnią?

Powieść Lisy Gardner czyta się jednym tchem i ciężko się od niej oderwać. Autorka napisała ją w dosyć ciekawy sposób. Od strony Flory Dane, ocalałej z porwania, w pierwszej osobie, która stara się pomóc Roxannie. Od strony policji, czyli od D.D. Waren, dla której nawet najbardziej skomplikowana zbrodnia zostanie rozwiązana. I wreszcie od strony szesnastoletniej Roxanny Baez, która w ramach zajęć z języka ojczystego, pisała o swojej rodzinie esej autobiograficzny, która zatytułowała - Jak wygląda idealna rodzina?

Wszystko jednak zmierza do jednego. Wyjaśnienia tego, co stało się w niewielkim mieszkaniu w Brighton. Będzie tutaj o przestępstwach młodocianych, gangach,... teatrze, rodzinach zastępczych, molestowaniach seksualnych. Myślę, że nie tylko fani amerykańskiej pisarki będą usatysfakcjonowani.

biegajacybibl.

Posty:155

Dotyczy: Kurier z Teheranu
Wysłany: 2020-06-11 11:35:50


Po lekturze Kuriera z Toledo nie mogłem doczekać się kolejnej części powieści Wojciecha Dutki. Pierwszy epizod przygód hrabiego Antoniego Mokrzyckiego zaprowadził nas do Hiszpanii ogarniętej wojną domową. Mokrzycki, główny bohater powieści znalazł się tam jako agent polskiego wywiadu, tzw. dwójki. Działa tam jako polski dyplomata. W życiu prywatnym związany jest z z córką profesora Skirmunta, Moniką. Jednak w zachodniej części Europy poznaje Teo. Chłopak staje się jego miłością. Ważną postacią w jego życiu jest również żydówka Golda Cwajnblum, która uatrakcyjnia jego monotonne i schematyczne życie u boku niekochanej kobiety. To wydarzyło się w Kurierze z Toledo.

Teraz czas na kolejną część. Hrabia próbuje naprawić stosunki z Moniką. Oboje zdradzili siebie. On zauroczył się Hiszpanem, ona zaszła w ciążę z kuzynem Leszkiem Piotrowskim. Mokrzycki uznał dziecko jako swoje..., próbuje ułożyć swoje małżeństwo, ale wybuch drugiej wojny światowej przekreśla wszystko. Agent dostaje nowe zadania związane z naszym krajem, który zaatakowany 1 września 1939 roku liczy na szybką interwencję Anglii i Francji. Pomoc jednak nie nadchodzi. Wręcz przeciwnie nasz kraj otrzymuje cios w plecy...

Antoni staje do walki z Armią Czerwoną, gdy próbuje przedostać się przez rumuńską granicę. Niestety wpada w sidła NKWD i ląduje w Kozielsku. Jest świadkiem zbrodni katyńskiej i cudem unika śmierci, tylko dlatego, że... według NKWD jest szpiegiem i konieczny jest sąd nad wrogiem Stalina.

Książkę Wojciecha Dutki czyta się jednym tchem. Nie jestem fanem historycznej fabuły, ale ta powala na kolana. Sensacje rodem z Ameryki nie przebiją tej powieści, bo tu możemy dowiedzieć się historii naszego kraju. A ta w końcu lat 30. i na początku 40. nie należała do wspaniałych. Wręcz przeciwnie! Nasz kraj wzięty w kleszcze z zachodu i wschodu mógł liczyć tylko na cud, albo... imperialistyczne zapędy Adolfa Hitlera, który chciał zwojować cały świat.

Na stronach powieści autor da nam możliwość spotkania powieści historycznych, związanych z naszym krajem. Będą to: generałowie Sikorski i Anders są literówki Adreas!!!, Sikorski czy Tadeusz Dołęga-Mostowicz. Nie zabraknie Stalina, Berii czy innych postaci, którzy mieli wpływ na ówczesne losy świata.

A sam hrabia, niezłomny bohater, da o sobie znać... w trzeciej części powieści - Kurier z Tivoli.

biegajacybibl.

Posty:155

Dotyczy: Christo Stoiczkow : autobiografia
Wysłany: 2020-06-11 11:35:05


Uwielbiam autobiografie sportowców, którzy zakończyli swoje kariery. Dlatego też nie staram się szukać pozycji książkowych, o tych, którzy jeszcze czynnie uczestniczą na niwie sportowej. Z niecierpliwością czekałem aż w moje ręce trafi pozycja jednego z najlepszych piłkarzy nie tylko Europy, ale i świata, Christo Stoiczkowa.

Dla młodszych czytelników, którzy nie pamiętają znakomitego piłkarskiego talentu rodem z Bułgarii, warto przypomnieć dlaczego ten piłkarz zasługiwał na miano jednego z najlepszych. Stoiczkow nie zapowiadał się na gwiazdę światowego formatu. Niektórzy trenerzy nie poznali się na umiejętnościach młodego zawodnika. A jednak krok po kroku, dzięki pomocy różnych ludzi bułgarskiego futbolu doszedł na sam szczyt... i długo z niego nie schodził. Zapewne większość fanów piłki nożnej kojarzy go z FC Barcelona. To dzięki jej trenerowi, Holendrowi, Johanowi Cryuffowi, Ico znalazł się w jednym z największych i najlepszych zespołów piłkarskich na świecie. Tam swój talent potwierdził m.in. pięciokrotnym mistrzostwem Hiszpanii, w tym cztery lata z rzędu! Dwa z tych mistrzostw została zdobyta w niewiarygodnych, ostatnich kolejkach Primera División, kiedy Real prowadził w tabeli, a jednak dwukrotnie poległ z Club Deportivo Tenerife, co dało tytuły Katalończykom.

Ja jednak pamiętam bułgarskiego zawodnika z Mistrzostw Świata, które odbyły się w Stanach Zjednoczonych w 1994 roku. W ćwierćfinale Mundialu Bułgaria spotkała się tam z faworytami turnieju, Niemcami. Skazani na pożarcie Bułgarzy pokazali ogromną wolę walki i wyeliminowali faworytów. Chyba wtedy fani piłki nożnej w większości kibicowali maluczkim!

Książkę przeczytałem jednym tchem, uzupełniając wiedzę o tym wspaniałym zawodniku. Poznałem jego losy, gdy stawiał pierwsze piłkarskie kroki, i jak grał w piłkę już po wielkich triumfach w Europie, przemierzając dalekie szlaki piłkarskie - RPA, Japonia, Bliski Wschód czy amerykańska MLS. To też jego prywatne życie, jego rodzina i przyjaciele. To była niezwykle miła wyprawa w przeszłość, którą mogłem śledzić częściowo w telewizji, a teraz po przeczytaniu lektury, mogę odtworzyć na youtobie.

Są jednak minusy - Szanowne Wydawnictwo .

To błędy ortograficzne! "Zakfalifikowała", "Ligii Mistrzów" oraz zdania bez zupełnego sensu np.: Chciałem, żebyśmy zost się mistrzami i zasługiwaliśmy na to... str. 472.

biegajacybibl.

Posty:155

Dotyczy: Sekrety Wrocławia. Cz. 2
Wysłany: 2020-06-11 11:33:59


W lutym w moje ręce wpadła książka pt.: Sekrety Wrocławia, wydana przez Księży Młyn Dom Wydawniczy z Łodzi. Pozycja ta została wydana w serii, która dotyczy różnych polskich miast. Z niekłamaną satysfakcją wziąłem do ręki drugą część Sekretów Wrocławia, a lektura pochłonęła mnie bez reszty.

Autorem dwóch tomów Sekretów Wrocławia jest Tamara Barriga, redaktorka i dziennikarka TVN24.pl, a przede wszystkim... "encyklopedia wiedzy" o Dolnym Śląsku. Dzięki jej ogromnej wiedzy, pasji oraz znakomitego kunsztu pisarskiego, który zainteresuje tych, którzy nie lubią uczyć się i czytać o historii, mogłem dowiedzieć się wielu nieznanych mi faktów dotyczących Wrocławia.

Tym razem autorka dzieli się faktami z życia miasta w 36 rozdziałach. I jak to miało miejsce w pierwszym tomie , tak i w drugim sporo faktów dotyczy miejsc, osób i faktów związanych z ówczesną stolicą Dolnego Śląska, gdy ten należał jeszcze do Niemców. Warto przytoczyć kilka z nich by zachęcić Was do przeczytania nie tylko tej pozycji, ale i całej serii! Co takiego przykuło moją uwagę w tej część Sekretów Wrocławia?:

- Apteka pod Murzynem i egipskie mumie? Skąd wzięły się w aptece, która od połowy XV wieku działała w tym miejscu?,
- Dlaczego światowej sławy chemik, Fritz Haber, a przede wszystkim jego wynalazki zapisały się niechlubnie w dziejach świata i obu wojen światowych?,
- Poznacie tutaj historię jednego z pięknych mostów Wrocławia, Mostu Grunwaldzkiego,
- Gdzie we Wrocławiu mieszkała niesamowita polska himalaistka, Wanda Rutkiewicz?,
- W jaki sposób 80 milionów złotych udało się wypłacić rzecznikowi dolnośląskiej "Solidarności", Józefowi Piniorowi, tuż po ogłoszeniu stanu wojennego?,
- Co robił i gdzie przebywał Fryderyk Chopin podczas swojej obecności w tym mieście?

To tylko kilka przykładów, o których warto przeczytać w książce pani Barrigi. Tak jak wspomniałem ponad 160-kilka stron pochłonąłem jednym tchem. W książce znajdziecie wiele czarno-białych fotografii i faksymiliów, które dokumentują historię przedstawioną przez autorkę.
Teraz przyjdzie czas na inne miasta, czekające w kolejce. A jest ich sporo i na pewno każde z nich kryje bardzo ciekawe tajemnice, które z chęcią poznam.

biegajacybibl.

Posty:155

Dotyczy: Rzeźnik z Niebuszewa : seryjny morderca i kanibal czy kozioł ofiarny władz PRL-u?
Wysłany: 2020-06-11 11:32:57


Co skłoniło mnie do przeczytania książki Jarosława Molendy pt: Rzeźnik z Niebuszewa - Seryjny morderca i kanibal czy kozioł ofiarny władz PRL-u? Nie tak dawno przeczytałem historię Józefa Cyppka w książce Maxa Czornyja. Stworzył on przerażający thriller psychologiczny. Historia ta wydarzyła się w Szczecinie pod koniec lat 40. i początku lat 50. ubiegłego stulecia. W dzielnicy Niebuszewo w tym czasie doszło do makabrycznych zbrodni. Jesteście już po jedzeniu? To dobrze..., bo "bohater" książki mordował swoje ofiary, a potem przerabiał je na mięso, które to później sam próbował, a sporą część oddawał do sprzedaży, i która była przerabiana na bigos czy kiełbasę. Tak rzeźnika przestawił Czornyj.

Zastanawiałem się ile w tym było prawdy, a ile dobrej, ba wręcz niesamowitej prozy pisarza, który postać Cyppka wykreował na mordercę-kanibala? Dlatego też zdecydowałem się na przeczytanie dziennikarskiego śledztwa Jarosława Molendy, podróżnika, pisarza i publicysty.

Przypomnę. Józef Cyppek, mieszkaniec szczecińskiego Niebuszewa, Niemiec, ale z polskim obywatelstwem. Późnym wieczorem 11 września 1952 roku ten przeklęty 11 września!, po wezwaniu do mieszkania Cyppka wkraczają milicjanci. Zastają w nim poćwiartowane zwłoki kobiety. Jak się okazuje, jest to młoda Irena Jarosz, która mieszkała w tej samej kamienicy. Aresztowany szybko zostaje skazany na karę śmierci, którą wymierzono 3 listopada 1952 roku.

Dlaczego Jarosław Molenda przeprowadził swoje śledztwo? Dlatego, że od początku uważał, że w tamtych czasach błyskawiczne skazanie winowajcy nie było przeprowadzone rzetelnie? Czy aby Cyppek nie stał się kozłem ofiarnym ówczesnych władz? To właśnie próbuje wyjaśnić Molenda. Robi to nader skrupulatnie. Dzięki temu poznajemy Szczecin z czasów wojny i tuż po jej zakończeniu. Autor dokładnie opisuje historię miasta i dzielnicy, w której dochodziło do wielu zbrodni i przestępstw. Wszystko dlatego, że na tym terenie po zakończeniu działań wojennych nadal mieszkali Niemcy, a do tego Polacy, Żydzi, Cyganie i Rosjanie. To była mieszanka wybuchowa. Nie brakowało brutalnych morderstw, nie wychodziło się na dwór po zmroku. To na pewno duży walor książki, bo możemy sobie wyobrazić wszelkie patologie i stosunki międzyludzkie i między różnymi społecznościami, które musiały odnaleźć się w obliczu nowej władzy, w obliczy nędzy i braku perspektyw.

Jedynym minusem jest to, że autorowi nie udało się całkowicie wyjaśnić sprawy rzeźnika. Niestety brakowało dokumentów, akta sprawy były niekompletne, a działania prokuratury dramatycznie nierzetelne. Nie dowiemy się, czy Rzeźnik z Niebuszewa, dokonał tych wszystkich zbrodni, za którym się ciągnie straszna legenda zbrodniarza i kanibala.

Warto zwrócić na czarno-białe fotografie i faksymilia. Polecam tym, którzy interesują się tematyką kryminalistyki.

biegajacybibl.

Posty:155

Dotyczy: Sekrety Jeleniej Góry
Wysłany: 2020-06-11 11:31:50


Postanowiłem, że przez kolejne miesiące przeczytam kolejne pozycje Sekretów miast naszego kraju. Po dwóch częściach związanych z Wrocławiem oraz Wałbrzychem przyszedł czas na kolejną podróż na Dolny Śląsk. Tym razem wyruszamy do Jeleniej Góry, położonej nad rzeką Bóbr, gdzie mieści się obecnie Zarząd Karkonoskiego Parku Narodowego i siedziba powiatu jeleniogórskiego.

W historyczną podróż po przepięknym mieście, zabierze nas znany jeleniogórski historyk, Ivo Łaborewicz. W jednym z wywiadów szef oddziału Archiwum Państwowego powiedział, że bardzo zależało mu na tym, by swoją książką zainteresować nie tylko "miejscowych", ale też turystów i mieszkańców innych miast w Polsce. I na 100% autorowi udało się. Chłonąłem książkę z ogromnym zainteresowaniem. Sekrety Jeleniej Góry to 33 rozdziały, które trwale odbiły się na losach miasta. To niesamowici ludzie, ważne wydarzenia i nieznane historie. Część na pewno obiła się o uszy turystom, ale pewnie wiele zaciekawi i zapewne zachęci do odwiedzenia.

Jedną z takich historii jest los Tadeusza Stecia, bardzo znanego przewodnika sudeckiego, który został zamordowany w nieznanych okolicznościach. O Steciu została napisana powieść kryminalna "Tak będzie prościej" gdzie autor, Przemysław Semczuk, wplótł losy tego człowieka.

Warto dowiedzieć się lub przypomnieć, że Jeleniej Górze w 1948 roku odbył się finisz jednego z etapów wielkiego wyścigu kolarskiego, który dwa lata później został nazwany Wyścigiem Pokoju. Wtedy zwyciężył Polak, ku uciesze wielu fanów kolarstwa. Autor przypomniał, że 30 lat później Jelenia Góra znów gościła wielki, propagandowy wyścig w swoim mieście. Znów liczono na triumf biało-czerwonego zawodnika. Jeszcze przed wjazdem na miejscowy stadion prowadził Polak, L sław Michalak. Dlaczego nie wygrał?

W innym rozdziale dowiemy się o tym, jak mieszkaniec Hirschbergu, Georg Karl Adolph Guido de Lalande, był wspaniałym architektem, który budował domy w Japonii, np. w mieście Kobe, gdzie jedną z atrakcji turystycznych jest pewna secesyjna willa, a jej pierwowzór znajduje się w Jeleniej Górze...

Nie sposób nie wspomnieć o wspaniałej aktorce, Krystynie Fieldman, która była związana z tym miastem, a jednak została tu napadnięta i mocno poturbowana przez bandytów, którzy zostali złapani przez policję.

To tylko kilka rozdziałów. Inne, równie są ciekawe i na pewno zainteresują osoby, które chcą się dowiedzieć czegoś, o czym może jeszcze nie słyszeli? Książkę uzupełniają czarno-białe fotografie i faksymilia.

biegajacybibl.

Posty:155

Dotyczy: Bóg nie weźmie w tym udziału
Wysłany: 2019-09-12 22:15:02


Książki z dorobku Pana Krzysztofa połyka się jak świeże bułeczki. Dlatego też dawkuję sobie jego powieści, by nie wyczytać naraz wszystkich! Po przeczytaniu pozycji pt. Bóg nie weźmie w tym udziału, pozostała mi już tylko jedna - Nie pozwól mi umrzeć.
Wracając do przeczytanej lektury... Na początku miałem mieszane uczucia. Jednak z każdą stroną wątki powieści zaczynały mnie wciągać tak, że przejechałem stację w drodze do pracy!
Bóg nie weźmie w tym udziału to pierwszej klasy sensacja, kryminał, thiller. Nie da się przejść obok tej książki obojętnie, bo porusza bardzo ważną kwestię jaką jest w naszym prawie kara śmierci.
Główny bohater powieści, Wiesław Fidler, jest policjantem, który gra rolę tajniaka w strukturach mafii. Zostaje zdekonspirowany w wyniku czego zostaje zamordowana jego żona, a on znajduje się również na granicy śmierci. Oficjalnie ginie, jednak już od razu, prz dzi rehabilitację i... szykuje się do kolejnej akcji.
Co to za akcja? Dlaczego kara śmierci i pomysł na ponowne prowadzenie jej w Polsce będzie się przewijać na kartach książki? Koniecznie trzeba przeczytać powieść Krzysztofa Koziołka. Misternie skonstruowana sensacja nie zawiedzie fanów powieści kryminalnej i sensacyjnej.
Do wypożyczenia jej zapraszam do Spotykalnia - Biblioteka Sąsiedzka w Biblioteka Publiczna w Dzielnicy Bemowo m.st. Warszawy mieszczącej się w Galeria Bemowo na I piętrze obok kas Carrefoura, oraz do Wyp. nr 113 i 119.

biegajacybibl.

Posty:155

Dotyczy: Szmata
Wysłany: 2019-09-12 22:13:43


Z dużym zainteresowaniem wziąłem do ręki książkę Tomasza Łapińskiego - Szmata. Pozycje o tematyce piłkarskiej, a w tym przypadku powieść, zawsze cieszą się u mnie powodzeniem. Nie mogłem więc nie przeczytać Szmaty.
Autor powieść osadzonej w realiach polskiej piłki nożnej, to były znany zawodnik, wychowanek Pogoni Łapy, ale swoją wielką formą błysnął w Widzewie Łódź, z którym sięgnął do dwa tytuły mistrzowskie. Ma również w swoim dorobku medal olimpijski, gdy w finałowym meczu w Barcelonie w 1992 roku Polska przegrała z Hiszpanią 2:3. Łapiński zagrał jeszcze w Legii Warszawa, ale tam jego forma była już daleka od ideału.
Korupcja, seks, używki. W takim klimacie musi obracać się główny bohater książki Roman Dzwonecki, kapitan stołecznego Centrum. Słynący ze swojej uczciwości, obrońca warszawskiej drużyny, ma szansę ze swoim klubem zdobyć Mistrzostwo Polski. Jednak w swoim klubie pod koniec swojej kariery zostaje potraktowany jak piąte koło u wozu. Postanawia zemstę i po raz pierwszy chce zostać kimś, których w lidze na pęczki. Sprzedać się i mecz.
Jak potoczą się losy mistrzostwa? Jak potoczą się losu głównego bohatera i drużyny?
Powieść Łapińskiego przestawia polskie realia klubowej piłki z lat 80. czy 90. a może i współczesnych?. Nie ma tu uczciwości, za to jest wszech panująca korupcja, imprezy zakrapiane alkoholem i seksem. Jest tu sporo wulgaryzmów, ale kto przebywał w męskiej szatni, wie, co tam może się wydarzyć. Nie brak sprośnych dowcipów, przekleństw, czy nawet bójek między sobą, a trener nie ma kontroli nad grupą piłkarzy.
Polecam ją fanom piłki nożnej. Na pewno nie będą zawiedzeni. Książkę znajdziecie w Biblioteka Publiczna w Dzielnicy Bemowo m.st. Warszawy w Spotykalnia - Biblioteka Sąsiedzka w Galeria Bemowo przy Powstańców Śląskich 126, na I piętrze w sąsiedztwie kas Carrefoura.

biegajacybibl.

Posty:155

Dotyczy: Podcięte skrzydła kanarka : blaski i cienie brazylijskiego futbolu
Wysłany: 2019-09-12 22:12:54


Futbol południowoamerykański zawsze budził we mnie duże emocje. Szczególnie, gdy oglądało się w tv takie gwiazdy jak Diego Maradona, Messi, Ronaldo, czy Ronaldinho, Socrates, Zico. Trzeba by wielu stron, by wymienić tych wszystkich najlepszych. Odkąd pamiętam podczas Mundialu, gdy nie grali Polacy, kibicowałem właśnie Brazylii.
Dlatego też nie mogłem nie przeczytać książki Bartłomieja Rabija - Podcięte skrzydła kanarka. Blaski i cienie brazylijskiego futbolu. Jakiś czas temu przeczytałem tomisko o Argentyńczykach - Aniołowie o brudnych twarzach, teraz przyszedł czas na Brazylię.
Autor, wybitny znawca tematu, przestawia futbol brazylijski, który w dzisiejszych czasach już nie jest tak wspaniały jak w poprzednim stuleciu. Więcej w nim cieni, niż blasków, gdy Canarinhos zdobywali tytuły Mistrzostw Świata. Brazylia to jedyna drużyna, która pięciokrotnie była najlepsza w najważniejszej imprezie świata jaką jest Mundial. Gdy książka trafiła na rynek Brazylijczycy od 2007 roku nie potrafili zdobyć żadnego trofeum. Wygrali w 2019 roki Copa América. Dlaczego tak się dzieje? Autor na kartach książki jednoznacznie wskazuje dlaczego w brazylijskim futbolu dzieje się coraz gorzej. Korupcja, sprzedajność działaczy, coraz słabsza liga, bo większość piłkarzy emigruje do Europy czy Azji, oraz beznadziejna gospodarność, jeśli chodzi o budowy stadionów... A przecież futbol w tym południowoamerykańskim kraju to pasja, świętość a zarazem sztuka. Sztuka futbolu.
Warto pochylić się nad lekturą i przeczytać o tym mankamentach, z którymi boryka się Brazylia.
Książka jest w zbiorach Biblioteka Publiczna w Dzielnicy Bemowo m.st. Warszawy w Spotykalnia - Biblioteka Sąsiedzka przy ul. Powstańców Śląskich 126 w Galeria Bemowo na I piętrze obok kas Carrefoura.

biegajacybibl.

Posty:155

Dotyczy: Halina : dziś już nie ma takich kobiet : opowieść o himalaistce Halinie Krüger-Syrokomskiej
Wysłany: 2019-09-12 22:11:42


"To trochę tak, jakby nie udało się uciec przed tym, co wymyślił dla niej los. W "namiocie" wymknęła się kiedyś śmierci, gdy w 1939 roku jej łóżeczko złożyło się, tworząc ochronny "sufit", i w namiocie w wieku czterdziestu czterech lat umiera"...
Halina Krüger-Syrokomska, wspaniała postać polskiego himalaizmu! To właśnie o niej jest biografia autorstwa Anny Kamińskiej, znanej pisarki, która wcześniej wydała biografie m.in. o Wandzie Rutkiewicz czy Simonie Kossak.
To jedna z najpiękniejszych biografii jakie przyszło mi czytać! Autorka "namalowała" postać bohaterki w wybitny sposób. Gdy czyta się opowieść o polskiej himalaistce, to tak, jakby wszystko co przeżyła, stało się częścią życia osoby, która właśnie zagłębiła się w lekturze.
Na wstępie zacytowałem fragment z książki, który na długo zostanie mi w pamięci. Malutka Halinka cudem uchodzi z życiem, po tym jak 25 września 1939 roku bomba trafia w ich dom w Warszawie. Wszyscy giną prócz maleńkiego dziecka. Autorka nakreśla wszystkie postaci, które miały wpływ na wychowanie dziewczynki, jak i wszystkie osoby, z którymi himalaistka się wspinała. To również wypowiedzi tych osób w tym Marianna Syrokomska-Kantecka, córka himalaistki, którzy przeważnie ciepło wypowiadali się o niej. To także opis innych pasji Haliny, jak i charakteru wybitnej postaci w świecie gór wysokich.
Na kartach książki wiele pięknych fotografii, faksymiliów czyli kopii listów Haliny do rodziców i od rodziców i córki do niej. To też przedruki artykułów z prasy na temat jej działalności i osiągnięć w kobiecym himalaizmie.
To piękna opowieść... Niestety bez happy-endu... Dla mnie książka roku wśród biografii.
Pozycję można wypożyczyć w Spotykalnia - Biblioteka Sąsiedzka w Biblioteka Publiczna w Dzielnicy Bemowo m.st. Warszawy w Galeria Bemowo na 1 piętrze obok kas Carrefoura, a także w Wypożyczalni nr 38 i 113. Polecam!!!

biegajacybibl.

Posty:155

Dotyczy: Najwybitniejsze szczyty Polski
Wysłany: 2019-08-21 19:56:51


Najwybitniejsze czyli jakie? Te najbardziej popularne, najpiękniejsze, najczęściej odwiedzane przez turystów? Autorzy przewodnika, Jakub Jagiełło i Bartłomiej Sala, przedstawiają szczyty najwybitniejsze, czyli te, które charakteryzują się minimalną deniwelacją względną. A cóż to jest? Chciałoby się od razu zadać pytanie. MDW w skrócie lub wybitność szczytu to liczba, która określa na ile dany szczyt wyróżnia się ze swojego otoczenia. A dokładnie wybitność definiuje się jako różnicę wysokości między danym szczytem i warstwicą o najniższej wartości go okalającą, która nie obejmuje żadnego wyższego szczytu. Wartość tej warstwicy określa wysokość przełęczy zwanej kluczową, oddzielającej dany szczyt od wyższego, kolejnego szczytu na grzbiecie wododziale. Spośród przełęczy oddzielających dany szczyt od wyższych sąsiadów przełęczą kluczową jest przełęcz najwyższa. Wybitność szczytu to inaczej jego wysokość względna nad przełęczą kluczową.Tak mówi definicja...
Dlatego też wracamy do przewodnika, w którym znajdziemy informacje na temat 50 polskich szczytów, które są najbardziej wybitne. Na które można wejść i jakimi szlakami, co mówią legendy i podania o niektórych z nich, co wydarzyło się na przestrzeni czasu na nich lub w pobliżu, o jakiej porze roku najlepiej zdobyć szczyt.
I tak najbardziej wybitnym polskim szczytem jest....?
ŚNIEŻKA!!! Wysoka na 1603 m n.p.m. z wybitnością 1292 m. Na 50 miejscu zaś... TRZY KORONY 982 m n.p.m. z wybitnością 299 m.
Listę szczytów można znaleźć tutaj > https://pl.wikipedia.org//Lista_najwybitniejszych_szczyt%C , ale zdecydowanie lepiej zajrzeć do przewodnika, w którym znajdziemy też ciekawe zdjęcia. A Wy ile takich szczytów macie na swoim koncie?
Jedyny minus to... literówki...
Pozycję można znaleźć w: Biblioteka Publiczna w Dzielnicy Bemowo m.st. Warszawy Spotykalnia - Biblioteka Sąsiedzka - Punkt Biblioteczny 142 w Galeria Bemowo na I piętrze za kasami Carrefoura.

biegajacybibl.

Posty:155

Dotyczy: Galeria umarłych
Wysłany: 2019-08-21 19:37:04


Uczta kryminalna w całym tego słowa znaczeniu!!! Długo oczekiwana, ale... już połknięta praktycznie jednym tchem. Cóż dodać? I nic nie ujmując?

Już samo spotkanie było niesamowitym przeżyciem. Potem wspólne fotki z z autorem. No i jakże cenny autograf.

A potem lektura. Jak zwykle wciągająca, przerażająca, jednak zdecydowanie pochłaniająca wielbicieli takiego gatunku prozy. Kolejny psychopata staje na drodze Robertowi Hunterowi i jego partnerowi Carlosowi Garcii. Po raz dziewiąty tyle książek Chrisa Cartera pojawiło się na polskim rynku, począwszy od Krucyfiksa, zaczyna się walka z czasem. Po raz kolejny zbrodnie, którym detektywi próbują położyć kres, mrożą krew w żyłach. To lektura dla ludzi o mocnych nerwach i tych, którzy nie boją się czytać powieści, samemu w domu, gdzieś na odludziu... Zdradzać fabuły nie zamierzam, musicie sami przeczytać :.

Znakomita! Nie mogę doczekać się kolejnej!!! Dostępna w postaci e-booka, w Wyp. 113 i w: Spotykalnia - Biblioteka Sąsiedzka.

biegajacybibl.

Posty:155

Dotyczy: Miecz zdrady
Wysłany: 2019-08-21 19:34:56


Troszkę mam zaległości, więc ostatnia książka z kwietnia. Wracam do twórczości pana Krzysztofa Koziołka i jego powieści Miecz Zdrady, z ulubionym bohaterem, Andrzejem Sokołem.
Sokół, dziennikarz jednej z lokalnych gazet na Dolnym Śląsku, a dokładniej Nowego Głosu Lubuskiego, jak to ma w zwyczaju, zaplątuje się w morderstwo. Tym razem odwiedza antykwariusza, ale tego zastaje zamordowanego. Z głowy zabitego wystaje miecz. Na pierwszy rzut oka zabytkowy, z odległych czasów. Od razu zostaje aresztowany, ale morderstwo przypisuje się gwieździe żużla, zawodnikowi Falubazu Zielona Góra, Marcinowi Malickiemu, który lada dzień może przejść do historii jako zwycięzca cyklu Grad Prix na Żużlu.
Oczywiście dziennikarz nie wierzy, że sportowiec może być zbrodniarzem. Walka z czasem trwa, bo żużlowiec lada dzień startuje w dwóch ważnych dla siebie i Zielonej Góry, zawodach żużlowych.
W powieści Krzysztofa Koziołka znów będzie mowa o skarbach, znów będą pościgi, tajemnice historyczne, znajdzie pewnie jakiś skarb, ale, no właśnie kto zabił antykwariusza i dlaczego? Tego dowiecie się po przeczytaniu powieści Miecz Zdrady. Książka jest dostępna w naszej bibliotece w Wypożyczalni nr 113, oraz w: Punkt Biblioteczny nr 142, Spotykalnia - Biblioteka Sąsiedzka, przy Powstańców Śląskich 126, na I piętrze, za kasami Carrefoura.

biegajacybibl.

Posty:155

Dotyczy: Aniołowie o brudnych twarzach : piłkarska historia Argentyny
Wysłany: 2019-08-21 19:32:19


Odkąd mam świadomość postrzegania i oglądania meczów piłki nożnej, a to datuję na Mundial 1982 roku, to już wtedy po raz pierwszy usłyszałem nazwisko Maradona. Cztery lata później fascynowałem się jego grą na kolejnym turnieju o Mistrzostwo Świata w Piłce Nożnej. Może nie zakochałem się w argentyńskiej piłce, ale na pewno drużyna z Ameryki Południowej budziła mój podziw, no i miała zawsze swoje indywidualności. To tak tytułem wstępu. Wstępu do książki Jonathana Wilsona - Aniołowie o brudnych twarzach - Piłkarska historia Argentyny.
Nie powiem, że przeczytałem ją jednym tchem, bo obszerność jej jest spora, a czytanie zajęło mi ponad 2 tygodnie powieści to góra 2-3 dni jadąc pociągami i komunikacją miejską do pracy.
Dlaczego Aniołowie o brudnych twarzach? Tak określano cudowną drużynę, która w 1957 roku zdobyła Copa America. Ale nie tylko. To właśnie piękno argentyńskiego futbolu z mieszanką brutalności, antyfutbolu czy politycznych rządów wojskowych w tym kraju. To nie tylko historia piłki nożnej, ale tego, co dzieje się w tym kraju od wielu lat.
Wszyscy znają takie nazwiska jak Maradona i Messi, większość kojarzy Gabriela Batistutę czy Alfreda Di Stefano, a jak jest z innymi zawodnikami, którzy nie mogli wypromować się przez media w tamtych czasach, a mieli istotny wpływ na argentyńską piłkę?
Jeśli interesujecie się futbolem południowo-amerykańskim, albo w ogóle historią piłki nożnej, ta książka jest właśnie dla Ciebie!
Dostępna w: Spotykalnia - Biblioteka Sąsiedzka, przy Powstańców Śląskich 126, na I piętrze za kasami Carrefoura.

biegajacybibl.

Posty:155

Dotyczy: Skazany na góry
Wysłany: 2019-08-21 19:28:49


Denisa Urubkę chyba kojarzy każdy, a na pewno słyszał o tym wybitnym himalaiście. Książka pod tytułem "Skazany na Góry" to obraz jego nieprzeciętnej postaci w świecie gór wysokich, to również opowieść o wschodniej kulturze wspinania, o przekraczaniu ludzkich możliwości. Gdyby określić ją dwoma słowami to jest to książka o ukochanych górach.
Urubko, który od 2015 posiada polskie obywatelstwo, jako 15. człowiek na ziemi zdobył Koronę Himalajów i Karakorum i jako 8. wszedł na te szczyty bez wspomagania tlenowego. Już 21 razy stawał na ośmiotysięcznikach!
W swojej książce opowiada nie tylko o tych wydarzeniach, ale także o innych wejściach na mniej znane szczyty, na rywalizację sportową podczas różnych zawodów typu"kto pierwszy na szczycie". Są to historie bardzo interesujące.
Książkę można wypożyczyć w Wypożyczalni nr 38, 113, 114 i 119, oraz w Punkcie Bibliotecznym przy Powstańców Śląskich 126!